Poród to ogromne wyzwanie dla organizmu kobiety. Matka natura nie została jednak ślepa na potrzeby rodzącej - dostałyśmy od niej w prezencie wspaniały koktajl hormonalny, umożliwiający nie tylko pomyślny przebieg porodu, ale także przeżycie go w dobrej kondycji psychicznej a nawet... odczucia orgazmiczne.
Endokrynologiczne aspekty porodu są niezwykle skomplikowane. Wiele kwestii nadal nie jest do końca wyjaśnionych, wiadomo jednak, że główną rolę odgrywa tu kilka hormonów, m. in. oksytocyna, prostaglandyny, relaksyna, adrenalina, endorfiny czy prolaktyna.
Hormon |
Działanie |
Oksytocyna |
Nazywana jest hormonem miłości. Jest odpowiedzialna za skurcze macicy (podczas porodu, ale także podczas orgazmu), pomaga budować więzi, buduje przywiązanie. Jej wydzielanie wzmaga podrażnienie receptorów na brodawkach sutkowych - ona sama zaś pobudza do pracy gruczoły mleczne. |
Prostaglandyny |
Grupa hormonów działających miejscowo, powodujących m.in. pobudzenie lub hamowanie skurczy mięśni gładkich (w tym macicy). |
Relaksyna |
Hormon hamujący aktywność skurczową mięśni gładkich i działający rozluźniająco na wiązadła. |
Adrenalina |
Hormon stresu i zagrożenia. Rozszerza oskrzela, przyspiesza tętno, reguluje poziom glukozy we krwi. |
Endorfiny |
Nazywane hormonami szczęścia. Poprawiają nastrój, mogą wprowadzać w nastroje euforyczne. Są endogennymi opioidami - obok uczucia przyjemności są w stanie usunąć odczucia bólowe. |
Prolaktyna |
Hormon laktogenny. Powoduje wzrost piersi podczas ciąży i umożliwia laktację. |
Na miejsca, gotowi... Start!
W ostatnich miesiącach ciąży w narządach rodnych kobiety zachodzą liczne zmiany, przygotowujące jej organizm do urodzenia dziecka. Rozciągnięta macica staje się bardziej czuła na działanie oksytocyny - objawem czego jest pojawienie się skurczy, nazywanych skurczami Braxtona-Hicksa. Wzrasta wydzielanie prostaglandyn - substancji wywołujących dojrzewanie szyjki macicy, jej zmiękczanie i zwiększanie podatności na rozciąganie. Wydzielana jest relaksyna, rozluźniająca wiązadła kości spojenia łonowego i zmiękczająca tkanki kanału rodnego. Organizm powoli przygotowuje się do cudu narodzin.
Przez ostatnie tygodnie ciąży dojrzewają płuca i mózg dziecka, ono samo nabiera zaś tkanki tłuszczowej, przygotowując się do trudnej drogi wiodącej na drugą stronę maminego brzucha. Przeciętna ciąża trwa 40 tygodni. Czasem trochę krócej, czasem nieco dłużej - czynnikiem, który o tym decyduje, jest dojrzałość płodu. To dziecko daje "znak" do rozpoczęcia porodu.
Jeden z możliwych scenariuszy (badania naukowe nadal trwają) przewiduje uzależnienie inicjacji porodu od stosunku stężeń estriolu i estradiolu - ludzkich hormonów. Organizm matki produkuje hormon o nazwie estradiol . Jest to hormon płciowy, naturalny estrogen. Gdy organizm dziecka jest gotowy do narodzin, jego nadnercza zaczynają produkować związki steroidowe, z których w łożysku powstaje inny hormon, estriol . Poziom estriolu rośnie, do momentu gdy jest go więcej, niż estradiolu - co jest impulsem do rozpoczęcia się porodu.
Pierwszy etap porodu
Poród, szczególnie pierwszy, zaczyna się powoli, delikatnymi skurczami macicy, wywołanymi przez oksytocynę i prostaglandyny. Organizm rozkłada siły, jak rasowy maratończyk. Początkowo skurcze nie są specjalnie bolesne, rodząca jest rozentuzjazmowana, ma apetyt. Poziom oksytocyny powoli wzrasta, a rozciągnięte podczas ciąży mięśnie macicy zaczynają kurczyć się coraz regularniej i mocniej. Bóle są coraz bardziej odczuwalne.
W miejsce zaskoczenia i radości (że" to już!") pojawia się skupienie. Cała energia i świadomość kobiety koncentruje się w macicy. Nie ma ochoty rozmawiać, nie interesuje jej co dzieje się dookoła, spada apetyt - nie traci zbędnie energii. Ulgę w bólu przynosi postawa pionowa - sprytny wybieg matki natury, sprawiający że kobieta, próbując ulżyć sobie, przyjmuje pozycję korzystną dla przebiegu akcji porodowej: pomaga jej grawitacja.
W pewnym momencie skurcze są na tyle silne, że kobieta zaczyna wątpić w swoje siły, wydaje jej się, że więcej nie zniesie, często prosi o znieczulenie. To jasny znak, że poród ma się ku końcowi. Jednak zmęczonej rodzącej potrzeba czegoś więcej, niż zapewnień - potrzebuje ona zastrzyku energii, który umożliwiłby jej sprostanie dalszym etapom porodu. I ten zastrzyk dostaje.
W chwili kryzysu wyczerpany organizm uwalnia duże ilości adrenaliny. Dodaje ona kobiecie energii, mobilizuje jej siły. Rozszerza oskrzela i ułatwia oddychanie, dotleniając zarówno matkę, jak i dziecko. Są gotowi do kolejnego etapu porodu - parcia.
Drugi etap porodu
Główka dziecka schodzi w dół, przeciskając się przez drogi rodne. W macicy robi się wolne miejsce, musi więc skurczyć się nieco nim znów zacznie wywierać ciśnienie na ciało dziecka - rodząca może przez chwilę nie odczuwać skurczów lub odczuwać je słabiej. I dobrze, bo parcie w tym momencie byłoby zupełnie nieefektywne. Poziom oksytocyny jest już bardzo wysoki. W pewnym momencie (gdy główka dziecka zaczyna naciskać na nerw sygnalizujący chęć wypróżnienia) kobieta odczuwa niepohamowaną potrzebę parcia.
Matka potrafi instynktownie przyjąć dobrą dla siebie pozycję, oddychać i przeć we właściwym sobie rytmie, jeżeli tylko się jej na to pozwoli. Rodząca się główka powoduje rozciąganie tkanek krocza, co rodząca odczuwa jako "pieczenie" - kolejny wspaniały mechanizm. Znak dawany przez ciało, by na chwilę zaprzestać parcia. Zapobiega to pęknięciu krocza - nawet pierworódka jest w stanie urodzić dziecko bez uszkodzeń, gdy wsłucha się w sygnały wysyłane przez ciało, a nie w okrzyki położnej, czającej się z nożycami i każącej przeć tu, teraz i z całej siły.
Kobieta jest w stanie przeżyć orgazm podczas drugiego etapu porodu. Wiele kobiet jest gotowych postukać się palcem po głowie, słysząc takie stwierdzenia, ale z fizjologicznego punktu widzenia nie ma w tym nic dziwnego - w organizmie kobiety buzują ogromne ilości oksytocyny, hormonu wydzielającego się również w trakcie szczytowania. Niczym dziwnym nie jest też to, że dla większości kobiet orgazmiczny poród jest czymś niewyobrażalnym - współczesne sale porodowe i arogancki personel szpitalny w żaden sposób nie sprzyja jakimkolwiek przyjemnym doznaniom, szczególnie tak głębokim.
Trzeci etap porodu
Po narodzinach dziecka wydzielane są ogromne ilości endorfin. Znieczulają one matkę na tyle skutecznie, że od tego momentu nie czuje już żadnego bólu. Wprawiają ją w dobry nastrój i pozwalają cieszyć się efektem swojej ciężkiej, wielogodzinnej pracy. Spada poziom adrenaliny. Wysokie stężenie prolaktyny powoduje wydzielanie mleka dla nowonarodzonego dziecka i sprawia, że matka skupia na maluchu swoją uwagę i troskę. Nadal wydzielana jest oksytocyna - wydalone zostaje łożysko, a macica obkurcza się. To jednak nie jedyne jej działanie. Umożliwia ona też nawiązanie bliskiego, pełnego czułości kontaktu z noworodkiem - nie na darmo nazywana jest hormonem miłości. Dzięki jej działaniu otwierają się kanaliki mleczne. Dziecko może być nakarmione, co powoduje sprzężenie zwrotne w postaci dalszego wzrostu poziomu oksytocyny i prolaktyny - reakcję łańcuchową pozwalającą karmić dziecko piersią przez kolejne miesiące, a nawet lata.
Rola hormonów w przebiegu porodu jest nie do przecenienia. Subtelna gra, która odbywa się w sposób zupełnie nieświadomy, mając jeden cel: wydanie na świat potomstwa i obdarzenie go miłością.