Specjalistów od stwierdzeń "powinnaś karmić piersią" każda młoda mama ma pod dostatkiem, a prawdopodobieństwo ich spotkania wzrasta wprost proporcjonalnie do natężenia problemów związanych z karmieniem. Cóż, w takich chwilach nie potrzeba górnolotnych haseł, tylko konkretnej pomocy: jak karmić piersią?
Jak się to wszystko odbywa?
Mleko wytwarzane jest w gruczołach piersiowych kobiety. Nie ma tu znaczenia wielkość piersi - biust w rozmiarze D różni się od tego w rozmiarze B wyłącznie ilością tkanki tłuszczowej, gruczoły wytwarzające mleko w jednej i drugiej piersi działają równie skuteczne.
Budowa piersi kobiety niekarmiącej i karmiącej piersią
(źródło: http://www.umm.edu/) |
Pokarm, wyprodukowany w pęcherzykach mlecznych, spływa przewodami mlecznymi do zatok mlecznych, umiejscowionych w okolicach otoczki. Z zatok mlecznych transportowany jest za pośrednictwem przewodów wyprowadzających na zewnątrz brodawki. Mleko z piersi wypływa więc kilkoma strumieniami.
Wypływanie mleka
(źródło: http://www.babble.com/) |
Aby uzyskać pokarm, dziecko musi objąć ustami całą brodawkę, łącznie z otoczką, pod którą znajdują się zatoki mleczne. Takie głębokie, efektywne ssanie (albo raczej: "wymasowywanie") opróżnia zatoki mleczne i wywołuje odpowiednie odruchy nerwowe, powodujące wydzielanie hormonów, takich jak:
- prolaktyna - od jej stężenia zależy ilość wytwarzanego przez pierś mleka,
- oksytocyna - wywołuje skurcze mięśni wokół przewodów mlecznych, dzięki czemu pokarm wypływa z piersi. Ten sam hormon jest odpowiedzialny za skurcze macicy w trakcie porodu.
Dysponując tymi podstawowymi informacjami na temat fizjologii laktacji można sobie samodzielnie poradzić z wieloma problemami!
W karmieniu piersią nie chodzi wyłącznie o wysysanie mleka z piersi - matka to nie butelka, a pierś to nie smoczek. Wchodzi tu w grę wiele czynników, anatomicznych, biochemicznych i emocjonalnych, które muszą zacząć ze sobą współpracować niczym tryby skomplikowanej maszyny. Czasem ta maszyna rusza bez problemu, a czasem po prostu wymaga dotarcia się - tak bywa. I można sobie z tym poradzić.
Klucz do sukcesu
Kluczem do laktacyjnego sukcesu jest prawidłowe i aktywne ssanie piersi przez dziecko. Obrazowo mówiąc: pierś musi wiedzieć, że istnieje dziecko, które potrzebuje wytwarzanego przez nią mleka. Zatoki mleczne są opróżniane, wydzielana jest prolaktyna, mleko ma być produkowane dalej.
Z tego powodu przy problemach z małą ilością pokarmu podstawowym błędem jest pochopne dokarmianie niemowlęcia mlekiem modyfikowanym. Każde karmienie z butelki to znak dla piersi, że ma zredukować produkcję mleka. Przecież nikt jej nie ssie, dziecka nie ma. Gdy mama ma wrażenie, że dziecko się nie najada, często wystarczy położyć się z niemowlęciem do łóżka, na dzień-dwa. Niech ssie ile dusza zapragnie, choćby co godzinę. Choćby godzinami. Choćby na śpiocha. Ssanie powoduje wydzielanie się prolaktyny, a prolaktyna stymuluje produkcję mleka. O to nam przecież chodzi.
Nie mniej istotny jest komfort psychiczny podczas karmienia. Akcja porodowa potrafi się zatrzymać/zwolnić z powodu stresu związanego np. z przybyciem na porodówkę. W identyczny sposób może zostać zahamowana laktacja - w grę wchodzi tu przecież dokładnie ten sam hormon: oksytocyna. Zahamowanie wypływu pokarmu może być skutkiem niewielkiego nawet poddenerwowania czy niewygodnej pozycji (w zależności od wrażliwości matki). Z pewnością nietrudno o nerwy, gdy pojawiają się problemy z laktacją. Powstaje błędne koło: denerwuję się, bo nie mam mleka; nie mam mleka, bo się denerwuję.
Problemy karmiącej mamy
Wiele mam boryka się z problemem płaskich brodawek. U części kobiet płaskie brodawki mają skłonność do wysuwania się i dziecko bez problemu może je uchwycić, jednak u pewnego odsetka świeżo upieczonych mam brodawki ani myślą się wysunąć (a czasem wręcz "uciekają" do środka). Dobrze, gdy z pomocą położnej uda się mimo wszystko przystawić dziecko do piersi. Gdy dziecko ssie, w naturalny sposób wyciąga problematyczną brodawkę.
Bywa jednak, że dziecko nie jest w stanie najeść się z płaskiej brodawki. Mama się denerwuje, dziecko również. Na ratunek może wówczas przyjść laktator, który opróżni pierś (zapobiegając redukcji ilości pokarmu) i wspomoże formowanie się brodawek. Można także wykonywać specjalne ćwiczenia, np. ćwiczenia Hoffmanna. Ważne jest, by odciągnięty pokarm podawać noworodkowi za pomocą kubeczka np. Medela, a nie z butelki. Ze smoczka ssie się łatwo, co skutecznie zniechęca niemowlęta do męczącego ssania piersi. Niemowlęta ssące trudną, płaską brodawkę, zostaną za pomocą butelki zdemotywowane jeszcze bardziej. W miarę poprawy sytuacji karmienie piersią stanie się coraz bardziej owocne, a laktator będzie mógł być stopniowo eliminowany.
Laktator Harmony, Medela (180zł), kubeczek do karmienia,
Medela (5zł),
SNS System wspomagający karmienie, Medela (100zł) |
Bardzo nieprzyjemną dolegliwością karmiących mam jest zastój pokarmu. Ma on swój początek w zaleganiu mleka w nieopróżnianych z jakiegoś powodu przewodach mlecznych. Rozszerzone przewody mleczne uciskają naczynia włosowate, przez co wydzielana przez przysadkę mózgową oksytocyna nie może dotrzeć do mięśni otaczających przewody mleczne. Odpływ mleka zostaje zahamowany, przewody mleczne rozszerzają się jeszcze bardziej, jeszcze mocniej uciskając naczynia włosowate - i koło się zamyka. Na domiar złego dzieci często nie chcą ssać piersi z zastojem, bo pokarm wypływa z niej bardzo słabo.
Bardzo skutecznym sposobem pozbycia się zastoju pokarmu jest nocne karmienie metodą "na śpiocha". W nocy mama jest spokojniejsza, rozespana, nie hamuje swoim poddenerwowaniem wydzielania oksytocyny. Dziecko ukojone ciszą i bliskością mamy jest w stanie ssać nawet pierś, z której pokarm prawie nie wypływa. Dzięki temu jest spora szansa, że rano będziemy się cieszyć mięciutką, niebolesną piersią.
Innym skutecznym sposobem jest przystawianie dziecka w różnych nietypowych pozycjach, np. spod pachy. Dobrze przed karmieniem przyłożyć na pierś ciepły okład. W ten sposób opróżnione zostaną kanaliki mleczne, które zazwyczaj opróżniane są gorzej, przez co są narażone na zastoje (np. fragment piersi w pobliżu pachy). Niezależnie od wszystkiego, szczególnie w przypadku nawracających zastojów, dobrą praktyką jest skonsultowanie ze specjalistą techniki karmienia, w celu wyeliminowania ewentualnych błędów. Bywa też, że przyczyną zastojów jest niewygodny, uciskający pierś biustonosz.
Zmartwieniem wielu karmiących mam jest sytuacja, gdy po początkowej fazie nawału pokarmu (gdy biust jest "pękaty" i tak napełniony mlekiem, że aż swędzi) piersi stają się miękkie. Mamy martwią się, że nie mają mleka, że piersi są puste. Z powodu stresu wypływ mleka rzeczywiście może stać się słabszy, dziecko może się denerwować podczas karmienia. Wiele mam zaczyna w tym momencie dokarmiać dziecka mlekiem modyfikowanym - przed nimi już prosta droga do zakończenia karmienia piersią z powodu "nie miałam pokarmu, musiałam dokarmiać".
Ktoś kiedyś stworzył niezwykle trafne porównanie: kobieca pierś to fabryka mleka, a nie jego magazyn. Początkowo występuje nadprodukcja (nawał) pokarmu, ale sytuacja szybko zostaje opanowana i pierś przechodzi w fazę dojrzałej, ustabilizowanej laktacji. Jest miękka, komfortowa, sprawia wrażenie pustawej, co niepokoi mamy - podczas gdy powinno je cieszyć.
W wielu problemach z laktacją rozwiązaniem jest wyłącznie spokój mamy i dziecko przy jej piersi. Zdarza się jednak, że trzeba poprawić technikę karmienia, czasem mama odczuwa potrzebę skonsultowania się ze specjalistą, uzyskania opinii na temat przyrostów wagi u niemowlęcia itd.. Gdy rzeczywiście zależy nam na skutecznym podtrzymaniu laktacji, warto wybrać się do doradcy laktacyjnego. Pediatrzy często nie mają wystarczającej wiedzy, zdarza się też, że bazując na swoich niezbyt udanych doświadczeniach z laktacją wręcz namawiają do przejścia na mleko modyfikowane. Doradca laktacyjny jest specem od laktacji, i co ważne: zależy mu na sukcesie nie mniej, niż karmiącej mamie. Listę poradni laktacyjnych można znaleźć na stronie http://mlekomamy.pl/ .
Jak prawidłowo przystawić dziecko do piersi?
Nie sposób przegapić chwili, gdy dziecko zaczyna "dobrze ssać". Pierś jest chwycona głęboko, mocno, bródka porusza się rytmicznie, w kącikach ust może być widoczny poruszający się języczek. Gdy w domu jest cisza, można usłyszeć odgłos przełykania (jest naprawdę piękny) a nawet odgłos tryskającego mleka uderzającego o podniebienie niemowlęcia. Warto wsłuchać się także w siebie: można poczuć, że w piersiach "coś" się dzieje, to na ogół bardzo przyjemne uczucie.
Czasem zdarza się, że noworodkowi nie wychodzi przysysanie się do piersi. Bywa, że chwyta pierś za płytko, za samą brodawkę, co jest nieefektywne i zazwyczaj bolesne dla matki. Że wąsko otwiera buzię (dziecko przystawione prawidłowo ma szeroko otwarte usta, a wargi wywinięte na zewnątrz). Że nieprawidłowo pracuje językiem.
Podstawowym zadaniem bojowym jest nauczenie dziecka szerokiego otwierania buzi. Wystarczy podrażnić brodawką piersi policzek dziecka, czasem jego wargi. Nie warto wciskać piersi do lekko uchylonych usteczek, nic dobrego z tego nie wyniknie (poza bólem płytko chwyconych brodawek). Buzia musi być szeroko otwarta, a język powinien być lekko wysunięty i opuszczony (powinien przykrywać dolne dziąsełka). Wówczas "nasadzamy" dziecko na pierś (nie na odwrót). Gdy wargi dziecka nie są wywinięte na zewnątrz, można już podczas karmienia spróbować wywinąć je palcem.
Przystawianie dziecka do piersi
(źródło: http://mlekomamy.pl/) |
Karmienie piersią to wspaniałe, niepowtarzalne doświadczenie. Nie zawsze wszystko idzie jak z płatka, szczególnie trudne bywają początki, ale warto zachować spokój i próbować. Uda się!