KontaktMoja BanglaForumLifeNestArtykułyZdjęciaOpinieStrona główna

A miało być tak pięknie... czyli kryzys po narodzinach dziecka

6 komentarzy
Polla / bangla.pl, poniedziałek, 4 lipca 2011

Wielu z nas twierdzi, że dziecko jest uwieńczeniem miłości, jej niepodważalnym symbolem i ogromną radością. Wszystko to jest prawdą. Jednak nawet w najbardziej udanym związku bywa, że przychodzi taki czas, w którym wszystko wymyka się spod kontroli. Spróbujemy uściślić dlaczego tak się dzieje i jak temu zaradzić.

Rozmawiając z wieloma młodymi mamami często spotykam się z twierdzeniem, że "nie tak miało to wyglądać". Macierzyństwo miało być wyidealizowanym obrazkiem, jaki widać w reklamach - uroczy bobas, uśmiechnięta mamusia i przewspaniały, zadowolony tatuś u boku. Jednak życie nie jest takie kolorowe - przychodzą nieprzespane noce, choroby, stosy pieluch i prania, bałagan, brak pieniędzy, rozdrażnienie i na końcu rozczarowanie. Do tego jeszcze partner, który nie potrafi nam pomóc i zrozumieć, a często jeszcze w mniemaniu wielu mam "tylko przeszkadza". Bardzo dziwne, skoro jeszcze parę miesięcy temu był ideałem, wielką miłością i najcudowniejszym człowiekiem (no dobrze - prawie ;)) jakiego znamy.

W takim momencie trzeba się zastanowić, cóż się takiego stało, że tak nagle już twierdzimy, że nasz ukochany jest zbędny. Oczywiście najłatwiej byłoby się rozstać, uciec, trzasnąć drzwiami, wziąć rozwód z milionem roszczeń... Ale czy o to chodzi? Chyba nie trzeba tłumaczyć jak złym jest to rozwiązaniem. Przede wszystkim dla naszego dziecka.

Zanim podejmiemy jakąkolwiek decyzję uspokójmy się i przeanalizujmy (same) nasze życie. Może jednak da się coś zmienić. Trzeba i warto się postarać.

Najczęstsze problemy:

- On nie pomaga mi w ogóle przy dziecku - kobieta na skraju wyczerpania, niewyspana, zaniedbana, zdenerwowana twierdzi, że mąż/partner w ogóle nie interesuje się dzieckiem, unika go, ucieka w "swoje sprawy" i pracę.
Wiadomo, że praca jest ważna i nie ma powodu, by to podważać. Ale czy po pracy, w weekendy, w wolnych chwilach partner nie mógłby nas zastąpić. Oczywiście, że tak! Wiele kobiet uważa, że to niewykonalne, bo "on jest taki niechętny". A co Ty zrobiłaś, by mu w kontakcie z dzieckiem pomóc??? Wiele mam myśli, że u mężczyzn potrzeba zajmowania się i opieki nad dzieckiem jest tak samo silna jak u nas. Nic bardziej mylnego! Mężczyzna musi mieć okazję i czas by się do dziecka przywiązać - jest to zupełnie inny proces niż u matki. Wspólne zabawy, spacery, przewijanie czy kąpanie to momenty, w których ojciec przywiązuje się do Szkraba. Uczy się go - tak jak innych rzeczy w życiu.

Wiele psychologów twierdzi, że matki robią podstawowy błąd nie dopuszczając ojca do dziecka już od samego początku, od narodzin. Twierdząc, że same zrobimy wszystko najlepiej, a facet się do tego nie nadaje, same siebie zniewalamy. Mężczyzna świetnie nauczy się przewijać, karmić, ubierać, kąpać, nawet zabierać na wycieczki Malucha jeśli mu na to pozwolimy! Nakarm dziecko, przewiń, ubierz i niech Twój partner wyjdzie na spacer - na początek na chwilę, na godzinę, gdzieś niedaleko.

Rada: nie dzwoń co 5 minut! Zajmij się sobą, albo obgryzaj paznokcie, ale nie zawracaj mu głowy!

- On już nie jest mną zainteresowany - cóż w tym dziwnego jak rozmawiamy tylko o pieluchach, mleku, promocjach na chusteczki do pupy, jesteśmy pochłonięte dzieckiem bez przerwy (nawet jak go przy nas nie ma!). Taki stan rzeczy jest normalny przez pewien okres i mężczyźnie on nie przeszkadza. Jest w stanie zrozumieć nasz specjalny stan w ciąży, później poród i poporodowe dochodzenie do siebie. Ale jak już od porodu minęło wiele miesięcy, a kobieta nadal nie potrafi porozmawiać o niczym innym jak o pieluchach, to już może być nieciekawie.

Dziecko jest dla nas najważniejsze i to jest fakt, ale tak często zapominamy o mężczyźnie, który też chce zostać zauważony i doceniony. Ciężko pracuje, kocha dziecko, ale chciałby czasem porozmawiać z partnerką o innych, może mniej poważnych sprawach.

Malca można zostawić u babci i pójść do kina czy na zwykły spacer i przypomnieć sobie choć przez chwilę jak to było jak byliśmy tylko we dwoje. Boisz się? Będziesz dzwonić co pięć minut?

Rada: nie zabieraj ze sobą komórki. Partner niech ją weźmie, a mama czy koleżanka zadzwonią jakby się cokolwiek działo do niego.

- Czuję się jak "kura domowa" - w tym wypadku trzeba by przeczytać dwa powyższe problemy i wyciągnąć z nich wnioski oraz zastanowić się, co ja, jako kobieta robię dla siebie? Nieważne, co sprawia Ci przyjemność - zakupy, rozmowa z koleżankami, wyjście na koncert czy szydełkowanie. Musisz sobie o tym przypomnieć! Nie nabierzemy pewności siebie czy dawnej energii, gdy będziemy siedzieć cały czas z dzieckiem w domu. Przychodzi taki moment, że kobieta powinna "wyjść do ludzi". Kiedy zadbasz o siebie, zadbasz również o swoją rodzinę. Musisz wyzbyć się poczucia, że zostawiasz dziecko i robisz mu krzywdę zajmując się sobą. Jest wręcz na odwrót! Nie ma gorszego widoku niż nieszczęśliwa i umęczona mama z równie nieszczęśliwym i zahukanym dzieckiem. Ty odpoczniesz, nabierzesz nowej energii i z podwójną siłą będziesz mogła wrócić do obowiązków i do mężczyzny:)

Aby zwalczyć kryzys, potrzeba wiele cierpliwości i wyrozumiałości dla partnera. Trzeba pamiętać o szacunku, który jest niezbędny w kochającej się rodzinie. Szczęśliwi rodzice to warunek szczęścia dla naszej Pociechy. Wymęczona i zgorzkniała mama oraz zapracowany, wiecznie nieobecny tata z pewnością nie zapewnią dziecku poczucia bezpieczeństwa.

Pamiętajcie o rozmowie, spokojnej i szczerej. Nie chodzi tu o wyrzucaniu sobie miliona zarzutów, podnoszenia głosu czy "prania brudów" na ulicy. Trzeba znaleźć odpowiedni moment, by z rozmowa mogła odnieść jakikolwiek skutek.

Miłość, empatia i zrozumienie pomogą wyjść z nawet największego kryzysu.

Jeśli czujesz, że sama sobie nie dasz rady, to poszukaj pomocy u innych. Czasem warto porozmawiać otwarcie z koleżanką, która ma dziecko. Może również w jej związku nie było tak kolorowo jak Ci się wydaje. Niekiedy potrzebna jest wizyta u specjalisty. Nie wstydź się i nie bój się szukać pomocy. Jeśli oboje rodzice małego dziecka przeżywają negatywne emocje i depresję, wtedy warto zastanowić się nad skorzystaniem z profesjonalnej pomocy psychologicznej.
Tekst:


A jakie są Twoje doświadczenia i rady dla innych? Liczymy na Twój komentarz.

Zobacz również:
Komentarze (6):
2011-07-04 20:58
Użytkownik monik
SŁUCHAJCIE KOCHANE MAMY WEŹCIE SOBIE DO SERCA TEN ARTYKUŁ sama popełniałam i do dziś popełniam wiele błędów w naszej nowej powiększonej rodzinie, jednak najważniejsze jest to ze można otwarcie mówić, że jest ciężko, że maluszek to nie tylko cudowne i niezapomniane chwile starsze pokolenia utrzymywały w przeświadczeniu że wszystko jest 'piękne i ładne' dziś można powiedzieć mam już dość wykończona jestem i potrzebuję wsparcia - trzymam kciuki za każdą z Was które są dopiero na drodze do zaakceptowania tego stanu rzeczy- ja już wiem że można
 
2011-07-05 09:47
Użytkownik ~Rejjka
~Rejjka:
Co prawda to prawda, zgadzam się w większej większości z tym co tu jest ale weźcie dziewczyny pod uwagę że jak mamy się zachowywać gdy jesteśmy w tak odmiennym stanie i to po raz pierwszy? Wszystko sie zmienia. Ciało, nasze samopoczucie, zmieni się życie i priorytety. To coś wyjątkowego i nie trzeba kłaść tego wszystkiego tylko na nasze barki. Ten tekst powinny przeczytać wszystkie dziewczyny zanim zajdą w ciąże, żeby wiedziały jak to może być i co może się zmienić miedzy kobietą i mężczyzną.
 
2011-07-05 16:23
Użytkownik ~pzdr...
~pzdr...:
Rozmawiać można z takim co chce słuchać. Jak nie chce się zrozumieć to nie da rady..

Kobiety muszą być wyrozumiałe. Zawsze.
 
2011-07-06 17:39
Użytkownik ~Bena
~Bena:
Problemem jest to ze "kury domowe" to ulubione twierdzenie tych co pracuja na temat tych co wychowuja dzieci. Sama kobiety jedne o drugich tak mowia.
Wiecej wyrozumialosci wsrod wlasnej plci a zyskamy wiecej zrozumienia i szacunku u przeciwnej.
Na forach az kipi od nienawisci jednej grupy kobiet do drugiej, jest to tak niezrozumiale co obrzydliwe.
Pozdrawiam wszystkie .
 
2011-07-08 12:40
Użytkownik ~agaMama*
~agaMama*:
Liczę na to że jak ja chcę mieć dziecko równie mocno jak mój mąż to nie znudzą ani jego ani mnie rozmowy o nowych zakupach. O ile na mnie spoczywa czas noszenia dziecka o tyle na nim powinno spoczywać opieka nade mną i dzieckiem. Tak to widzę. Pozdrawiam Mamy i Tatusiów!
 
2011-08-08 16:18
Użytkownik ~ania
~ania:
Kryzys po narodzinach to fakt. Oczywiście zdałam sobie z tego sprawę dopiero po przyjściu na świat naszej upragnionej córeczki. Niby wiedziałam, że nie będzie różowo, ale nie spodziewałam się aż tylu problemów! Mój mąż bardzo mi pomaga, mam w nim ogromne wsparcie a mimo to kryzys (a raczej kryzysik) nas nie ominął. Na szczęście zawsze dużo ze sobą rozmawialiśmy i także w tych trudnych chwilach przegadanie wszystkiego okazało się zbawienne. Bo skąd facet ma wiedzieć co nas gryzie jeśli mu o tym nie powiemy!? O nie, moje drogie, faceci nie czytają w myślach. I vice versa. Moja rada dla wszystkich par, dzieciatych i bez: rozmawiajcie, rozmawiajcie a jeśli dalej nie ma efektów...ROZMAWIAJCIE!
(Jeden warunek: to musi być rozmowa pełna wyrozumiałości i szacunku a nie rzucanie mięsem.)
 


Dodaj swój komentarz
Napisz komentarz jako gość lub zaloguj się. Jeżeli nie masz jeszcze konta zarejestruj się teraz.

tak będzie podpisany Twój komentarz
prawdziwy i używany przez Ciebie adres. Wyślemy tam link do zatwierdzenia komentarza. Twój adres nie będzie widoczny dla innych użytkowników.
chcę otrzymywać powiadomienia o nowych komentarzach do tego artykułu
chcę otrzymywać newsletter z informacjami o ciekawych opiniach, artykułach, produktach i zdjęciach
   
Powrót do: początku strony
(C) 2008-2012 All Rights Reserved by Bangla.pl