|
||||
|
||||||||
|
#11
|
||||
|
||||
|
U mnie z tymi poradnikami to było tak, że Lusia w pewnym (dłuższym) okresie życia sprawiała kłopoty, z którymi sama sobie nie dawałam rady, sytuacja mnie przerastała. Miałam wówczas na półce Język Niemowlat - który ktoś podarował mi w prezencie ślubnym
![]() A u Tracy jak to u Tracy, ona taka panikę sieje, że jak się nie robi tak jak ona radzi to przypadkowe rodzicielstwo, skrajny przypadek i takie tam ![]() Czytanie Tracy nie dało żadnych efektów wychowawczych, bo Język niemowląt to wybitnie nie książka dla nas, za to zasiało takie ziarenko "chęci naprawiania" A że sama naprawić nie umiałam, to sobie podczytywałam te poradniki.Oczywizda większości teorii w ogóle nie wprowadzałam w życie, bo się kłóciły z moim światopoglądem Co do Tracy Hogg, to nie wiem czy książka "Zaklinaczka dzieci. Jak rozwiązywać problemy wychowawcze" sumarycznie, z perspektywy czasu, wniosła więcej pożytku czy zamętu. Fakt, coś tam się nawet sprawdziło, plan dnia, podział na dziecięce charakterki, w pewnym stopniu metoda PP, sama książka napisana szczegółowo i konkretnie, ale z drugiej strony Hogg, tym swoim "pełnym przekonaniem", budziła we mnie wyrzuty sumienia np. z powodu spania z dzieckiem, co "normalnie" by mi nie przeszkadzało. Ogólnie teraz, z perspektywy czasu, moja recenzja tamtej książki byłaby trochę inna ![]()
__________________
|