|
||||
|
||||||||
|
#11
|
|||
|
|||
|
ja się ubieram myślę tak jak większość dziewczyn, h&m, orsay, czasami reserved, a buty w reeboku
|
|
#12
|
||||
|
||||
|
Dla mnie new look i tk maxx wiodą prym, zarówno w przypadku sportowych ubrań jak i tych hmm. troszkę poważniejszych. Przemieszanie marek w tk maxxie powoduje ze zakupuje tam i bieliznę ( ostatnio dorwałam super ściągające gaciory la senzy) i jeansy i dresy i koszulki i bluzy i swetry. Natomiast w new look-u uwielbiam buty od balerinek ( moje ukochane), po cuda na obcasie. Czasem zdarza mi sie next, bo ubrania są naprawde dobrej jakosci, ale to zazwyczaj przy wyprzedażach, częsciej kupuje tam cos dla malego. A no i oczywiście w tesco też dla siebie zazwyczaj coś wyrywam
![]() |
|
#13
|
|||
|
|||
|
ja spodnie kupuje zazwyczaj w levisie na wyprzedażach, lubie tez h&m, esprita, vero modę, zara zawsze na mnie w cycach za mała, więc odpada,ze sportowych to nike przewaznie.
mam troche ciuchów gapa, dkny, calvina kleina, old navy, r. laurenta, kupione za grosze w stanach i bardzo żałuję, ze nie ma tych firm w Polsce, bo jakośc rewelacja, latami śmigam i nic sie nie dzieje z tishirtami czy bluzami. w sumie można cos wychaczyc na allegro, ale jak sie wie po ile to w ameryce i widzi sie za ile to chca sprzedać, to krew człowieka zalewa! |
|
#14
|
||||
|
||||
|
Wszystko i tak w Chinach szyte
Za metkę się płaci i tyle. A jakość żadna. Wystarczy raz wyprać i czasem od razu do wyrzucenia się nadaje. |
|
#15
|
||||
|
||||
|
A co to Chińczyki dobrych rzeczy nie potrafią uszyć?
Kwestia tylko: za ile ![]() Chińczyk wszystko zrobi, co mu zlecą, a jakość zależy od zleceniodawcy - ile kasy chce włożyć w materiały itd.. Wyświechtany to mit, jak słyszę to mi się ferment włącza ![]()
__________________
|
|
#16
|
||||
|
||||
|
Cytat:
A w sumie nie tylko do chińskich mam zastrzeżenia..indyjskie produkcje to też wyzysk biednej warstwy społecznej.. Szczerze mówiąc ich "rękodzieło" jest godne podziwu, ale warunki pracy, płaca itd.. koszt produkcji ok. 4 $ a w sklepie taki but dostaniemy za grubą kaskę. No i dłubaniną zajmują się dzieci -małe rączki, wielka precyzja )Ostatnio edytowane przez gregona ; 17-02-2010 o 02:22. |
|
#17
|
||||
|
||||
|
Ale skaczesz po tematach, jak pchełka
![]() Skoro akurat o ciuchach piszemy. Nie kupujesz ciuchów z "made in china" czy "made in india" na wszywce, i myślisz że masz czyste sumienie w tej kwestii? No, niestety, bo dzieci pracują już przy produkcji bawełny. Największe potęgi w produkcji bawełny to Chiny, Indie, Uzbekistan, Pakistan, Brazylia, Turcja - wszystkie zatrudniają dzieci na plantacjach bawełny. Jakikolwiek kraj produkcji nie byłby na metce wpisany, to i tak te dzieci są na jakimś etapie produkcji z ogromnym prawdopodobieństwem zatrudniane. Rozumiem, że prowadzisz kampanię anty-pracy-dzieci, fajowo, ale trochę pokrętnie to czynisz. Pisząc "Wszystko i tak w Chinach szyte. Za metkę się płaci i tyle." wrzucasz do jednego wora bazar i "trade marki", urągając przy tym ludzi, którzy firmówki kupują - jakoby za znaczek płacili, bezmyślne snoby. Popierasz w ten sposób bazar? No na bazarze to bankowo i bawełna produkowana przez dzieci i koszulki przez nie szyte ![]() Są organizacje, np. BSCI, które są przeciwne pracy dzieci i wyzyskiwaniu na którymkolwiek etapie produkcji. Są też firmy, które przestrzegają tych zasad, np. C&A, KappAhl, Vögele - z tych dla ludzi. Bo tych firm jest więcej, tylko ich ciuchy są dostępne głównie w neciku, no i każą sobie płacić za bodziaka 70zł A co w tym dziwnego, że w sklepie płacimy dużo więcej, niż kosztowała produkcja? Mój tata jest rolnikiem, jakiś czas temu sprzedawał na placu hurtowym marchew po 10gr za 1 kg, podczas gdy w warzywniaku sprzedawali jego marchewki, kilogram po złotówce. A to on się nacharował, nadźwigał, nawdychał pestycydów, ja i moje rodzeńtwo (dzieci!) też żeśmy na tym polu tyrali, w upale, dźwigali wory po 20kg, schyleni cały dzień dziubali w tych ogórach, koperkach, chryzantemach, tony ogórów myli swoimi dziecięcymi rękami, a sklepikarz tylko przywiózł kilka kilometrów No tak jest, co poradzisz, to klasyka że producent zarabia najmniej, reszta idzie dla pośredników, nie ważne czy to ciuch z metką, czy z bazaru, czy ogór z warzywniaka ![]() Musiałabyś chyba zostać prezydentem (eee, nie, dyktatorem) całego świata, żeby to zmienić A na razie zostaje co najwyżej ufanie tym wszystkim organizacjom, które kontrolują firmy, które weszły do programu, że rzeczywiście nie zatrudniają dzieci na poczególnych etapach i ogólnie nie wyzyskują pracowników (ale mi wyszło zdanie podrzędno-nadrzędnie złożone ).Bo inaczej się nie sprawdzi, praca dzieci jest ukryta tam, gdzie się najmniej spodziewasz, np. w marchewce z pobliskiego warzywniaka (polskiej, nie chińskiej ).
__________________
|
|
#18
|
||||
|
||||
|
Cytat:
Ale się nie obrażam, zinterpretowałaś po swojemu. Pisząc o tym, że za metkę płacimy dzieliłam się swoim spostrzeżeniem, a nie krytykowałam osoby kupujące oryginalne ciuchy. Ja nie kupuje z bazaru, odwiedzam second hand's Wyhaczyć można tam ciuchy nawet z organicznej bawełny i dużo "metkowych" ciuchów stamtąd mam ![]() Ukazałam tylko problem, nie prowadzę żadnej kampanii. A tą marchewką mnie zaintrygowałaś Ja qrde płacę w gospodarstwie ekologicznym 6zł za kg marchewki, a jest tak robaczywa, że głowa mała. Twój tatowy kiepsko trafił, szczególnie na odbiorcę... :/ Przykre. |
|
#19
|
||||
|
||||
|
A Chemical a gdzie ja skaczę po tematach?
przecież to wątek o ciuchach, co, gdzie kupujemy. Wiem, że cechuje mnie "wielowątkowość", no ale ten akurat temat, który poruszyłam jest na rzeczy (tak mi się wydaje )A co do kampanii, polecam stronę http://cleanclothes.pl/ czyli Clean Clothes Campaign. To nieformalna koalicja organizacji działających na rzecz poprawy warunków pracy w globalnym przemyśle odzieżowym, zwiększania odpowiedzialności społecznej i zaangażowania w te działania zarówno firm jak i konsumentów. |
|
#20
|
||||
|
||||
|
Nie, nie pojechałam Ci, tylko tak napisałaś jak napisałaś ("Wszystko i tak w Chinach szyte. Za metkę się płaci i tyle."), a ja to tam po swojemu skomentowałam
Trochę staję w obronie "brandów", choć nie mam na ich punkcie świra. "Marka" to fajna sprawa, dzięki nazwie firmy na metce możemy sobie napisać np. które ciuchy są lepsze, a które gorsze (no ja akurat widzę różnicę między np. KappAhlem a bazarem na Świebodzkim ), która firma wykorzystuje pracę dzieci przy produkcji tkanin czy szyciu ciuchów, a która raczej nie (tu też widzę różnicę między KappAhlem i Świebodzkim), która firma ma ciuchy z certyfikatem bezpieczeństwa Oeko-Tex (tu też widzę różnicę między KappAhlem i Świebodzkim) i takie tam.Nie lubię wrzucania do jednego wora, takie mam odczucia ![]() Odnośnie skakania po tematach to miałam na myśli to, co nazywasz wielowątkowością, czyli przejście od twierdzenia, że wszystko "made in china" ma "żadną" jakość, do problemu pracy dzieci i wyzysku pracowników ![]() Co do marchewki, to wówczas nie było żadnego zapotrzebowania na żywność ekologiczną, ludzie chcieli ładne, proste, czyściutkie i nierobaczywe marchewki, robaczywe marchewki to tata hodował "dla siebie" Zresztą do dziś tak jest, która tu na forum buli za marchewkę 6zł za kilogram, oprócz Ciebie Ale nieważne, tu chodziło tylko o przykład, pracy dzieci, płacenia marnych groszy wytwórcom, zarabiania przez pośredników. Wiesz o co biega ![]()
__________________
|