|
||||
|
||||||||
|
#1
|
||||
|
||||
|
Ostatnio wiele zmian w prawie pracy, ale też i w listopadzie 2009 r. pojawił się kolejny durny przepis wg którego, po wypłatę becikowego trzeba przyjść z zaświadczeniem, że było się pod opieką lekarza od 10. tygodnia ciąży.
![]() A zapisy na NFZ to takie, że trzeba by tą ciążę zaplanować z 3miesięcznym wyprzedzeniem, co ja mówię, moja prywatna ginekoloszka ma takie terminy, że 2 miesiące muszę czekać (chyba, że coś się dzieje to mnie wciśnie gdzieś pomiędzy). Nie wydaje Wam się, że coraz kobietom w PL żyje się coraz trudniej? |
|
#2
|
||||
|
||||
|
Tak ja załapałam się na ten przepis
Najśmieszniejsze jest to, że w urzędzie mi nie dali tego druczka do wypełnienia, bo powiedzieli że lekarz musi mieć, a lekarz zapytał skąd on ma go mieć. A położna w ogóle nie wiedziała o co chodzi cyrk na kółkach. Na szczęście można go ściągnąć z internetu.Ja tylko znowu nie rozumiem po co. Pewnie wersja oficjalna, że dla dobra tych ciężarnych, żeby szybko do lekarza śmigały. A tak na prawdę to po co? Żeby ograniczyć wypłaty becikowego? Oszczędności szukają? |
|
#3
|
||||
|
||||
|
Cytat:
a ta nieoficjalna by się pogłębiała szara strefa wszak tysiak nie leży na ziemi, więc trzeba będzie dać w łapę doktorkowi, aby wystawił stosowne zaświadczenie i pieniążki się dostanie... Masz rację cyrk na kółkach ![]() |
|
#4
|
|||
|
|||
|
Cytat:
![]() Ja bylam w o tyle dobrej sytuacji, że opiekę medyczną w Swissmedzie zapewnia nam pracodawca, więc w ciąży z naszą chorą służbą zdrowia szarpać się nie musiałam. |
|
#5
|
||||
|
||||
|
Ja to nie wiem co się u nas dzieje w przychodni w poradni ginekologicznej, bo chodzę do prywatnego (a i tam ze 2 tygodnie można czekać, bo to oblężony wrocławski Corfamed).
Zaś u nas w przychodni to jest taki zwyczaj, że rejestracja jest w piątki na cały przyszły tydzień (oczywiście nie tyczy się to pediatry i internisty), i jest sajgon taki, że na ostatnią wizytę do Poradni dzieci zdrowych na bilans 2-latka to ze 4 tygodnie bezskutecznie próbowałam się zarejestrować...
__________________
|
|
#6
|
||||
|
||||
|
zdziwicie się,ale ja problemów żadnych nie miałam.jak już w ciąży zaczęłam wizyty,to zawsze ustalała mi położna termin po wyjściu od lekarza,co 2 tygodnie chodziłam do rejonowej.
kiedy załatwiałam sprawy w MOPSie,to dostałam tam druczek i poszłam do mojego lekarza,który bez problemu podbił. wiecie myślę,że to dobry przepis akurat,bo znam niestety takie babki,które w ciąży nie dbały o nic i wizyt u lekarza też nie robiły.a potem,jak coś nie tak,to wina oczywiście lekarza.kobiety w ciąży to się chyba dzielą na te przesadnie dbające i te co mają to gdzieś.jak widziałam takie,co palą,piją piwo itp,to mi się nóż w kieszeni otwierał. w mojej pracy była laska,co się od razu nie przyznała,że w ciąży i wyobraźcie sobie,że w wakacje malowała ściany przy remoncie i nosiła ciężkie rzeczy(nawet drabiny nie używała w łazience,tylko stała na muszli klozetowej i malowała) oprócz tego też papieroski.dopiero po wakacjach ujawniła swój stan i wszyscy się za głowę złapali.to nie było jej 1-wsze baby,więc wiedziała o ciąży.najgorsze jest to,że te co dbają o siebie to na przekór losu potem mają problemy,a te drugie rodzą zdrowe dzieci-ironia losu ![]() |
|
#7
|
||||
|
||||
|
szefolka niektóre kobitki to powinny rodzić się bez jajników, co by później nie kłopotać się macierzyństwem...
|
|
#8
|
||||
|
||||
|
żebyś wiedziała Gregona
![]() |
|
#9
|
||||
|
||||
|
Mój lekarz wiedział o różnych tych zmianach przepisów i nie kazał się tym w ogóle przejmować. Powiedział, że zanim urodzę to jeszcze się ze 2 razy zmienią :P I obiecał że wypisze wszystko co będzie trzeba w danym czasie.
Popaprany kraj! :P Dobrze, że jeszcze czasem trafi się normalny człowiek - lekarz. |
|
#10
|
||||
|
||||
|
No niestety ale ja też nie miałam szczęścia do NFZ.
Kiedy na teście pokazały mi się 2 oczekiwane kreski , następnego dnia poszłam w celu zapisania się do ginekologa. Podchodzę do rejestracji i mówię,że jestem w ciąży bo nie mam miesiączki no i zrobiłam test i wynik pozytywny. Recepcjonistka kazała iść mi do pani ginekolog. Poszłam i mówię ,że chcę jak najszybciej iść bo test itp. Ona na to ,że termin jest na lipca (byłam w kwietniu) ale jeszcze nie wiadomo,czy mnie przyjmie , bo akurat ma ona urlop razem z innym . Ręce mi opadły. Następnego dnia moja mama zadzwoniła do prywatnego i za 4 dni byłam z wizytą. Niestety koszt 150 zł. Zaświadczenie na becikowe wypisał ,ale koszty się nie zwróciły , no trudno. Ale razi mnie fakt,że kobiety w ciąży nie chcieli przyjąć a autentycznie na poczekalni były panie dość sędziwego wieku. Prawie żadnej młodej. Gdybym nie poszła prywatnie tylko czekała to bym poroniła bo ciążę jak się okazało miałam zagrożoną i bym nie miała dziś ślicznej córeczki. |