|
||||
|
||||||||
|
#11
|
||||
|
||||
|
oczywiście,że dla mnie dziecko jest już człowiekiem od najmniejszej komórki.
ci co chcą ograniczyć możliwość in vitro mają argument,że zarodki są niszczone-bzdura-rodzice starający się nie pozwolą na zniszczenie żadnego zarodka,nikt tak o nie dba,jak oni.wiedzą ile starań to kosztuje,zarodki nie wykorzystane w jednym cyklu są zamrożone i czekają na ponowne wykorzystanie.para nie zgodzi się na ich zniszczenie,bo nawet jeśli urodzi się już dziecko,to kolejne zarodki też wykorzystają jeśli chcą kolejne.usłyszałam w TV taką bzdurę,że zarodki są spłukiwane do ubikacji!kto takie coś wymyślił! macie rację,że na leczenie alkoholików i narkomanów mają,a porządnym ludziom nie mają dać na zabieg. ja wiem jak in vitro się przeprowadza,bo mam znajomych,co się starają. najpierw są lata starań,potem się robi badania,żeby dojść,co jest nie tak.potem leczenie,wizyty-za wszystko się słono płaci,bo prywatnie oczywiście,bo zwykły gin nie ma pojęcia.płaci się za wszystko:za wizytę,informacje,usg.potem leki kupić,dobrze się odżywiać i najlepiej nie stresować.ale do pracy 3-ba iść bo kasę 3-ba mieć.jak tu się nie stresować?potem po badaniach nieinwazyjnych są te gorsze inwazyjne,pod narkozą.najpierw inseminacje,parę cykli,jak się nie uda to in vitro.wszystko się w czasie rozciąga,bo 3-ba robić przerwy.zastrzyki,hormony,potem pobieranie jajeczek jest pod znieczuleniem,ogromne ryzyko powikłań dla kobiety.potem widzisz jak zarodek pod mikroskopem,podzielony,wszczepiają i potem nerwy,czy się uda?jeśli nie to zabieg czyszczenia.biedne są te kobiety.kondycję psychiczną 3-ba mieć,bo każde niepowodzenie to załamka,depresja.ale nie dostaniesz L4 tylko do pracy musisz iść,bo kredyty 3-ba spłacić.ciągłe branie leków,dla kobiety to nie jest obojętne. po prostu płakać się chce,jak się widzi takie matki,co dzieci mają z przypadku,nie dbają o nie.drugi się stara,wszystko by oddał by mieć dziecko,ale w powszechnym uznaniu to on jest gorszy,bo to takie nienaturalne.nóż mi się w kieszeni otwiera,jak widzę starych pierników w TV co się wypowiadają nad in vitro i nie mają o niczym pojęcia.i te babciew moherach protestujące,bo ksiądz z ambony tak każe,co już dawno powinny nie mieć nic do gadania,bo już dzieci mieć nie mogą! |
|
#12
|
||||
|
||||
|
Dokładnie lata starań, wyrzeczeń i życia od wizyty lekarskiej do wizyty,
i nie wiesz czy zakończonych sukcesem, I jeszcze nasze katolickie społeczeństwo po twoim adresem, z usmieszkiem ironii na ustach rzuca tyle lat po ślubie i jeszcze dziecka nie macie?, albo postaralibyście się o dziecko wreszcie bo lata lecą a stare matki chore dzieci rodzą? Fajnie prawda, po prostu super. Ostatnio edytowane przez B_A_J ; 05-02-2010 o 13:50. |
|
#13
|
||||
|
||||
|
Większość zarodków niestety nie przeżywa procesu krioprezerwacji.
Nie ma większego znaczenia czy zarodki siedzą w azocie miesiąc czy 2 lata - większość z nich nie przeżywa procesu zamrażania. I to jest problem w przypadku traktowania zarodka jako człowieka. B_A_J - a szkoda gadać. Ja rozumiem że księża mają swój światopogląd i nie chcą popełnić grzechu zaniedbania (=przyjąć bierną postawę wobec problemu), ale jak czasami któryś palnie, to się włos na głowie jeży... Zresztą w ogóle nie wiem czy mieszanie się ksieży do polityki jest zgodne z pismem św. ...
__________________
|
|
#14
|
||||
|
||||
|
ale podobno w życiu kobieta też bywa w takiej utajonej ciąży i dochodzi do poronienia kiedy nawet nie wie się o tym
|
|
#15
|
||||
|
||||
|
Yhym, tak jest jak piszesz.
Tylko to jest, tak jakby, inna sytuacja... Jak ktoś umrze, bo jest śmiertelnie chory, to jest troszkę inaczej niż jak zostanie ukatrupiony przez kogoś ![]() Takie zarodki które obumierają same z siebie są po prostu "śmiertelnie chore" (wady chromosomalne). A takie ginięcie dobrych zarodków podczas celowego zamrażania, "zgodnie z planem", hmmm... Cholender, nie jestem jakąś przeciwniczką in vitro, rozumiem te rodziny i nie potępiam, tylko jak się człowiek w te szczegóły wczuje to wcale się nie dziwię, ze etycy mogą mieć problema ![]()
__________________
|
|
#16
|
||||
|
||||
|
Chemical rozumiem ale jak wczułąbyś się w sytuację takiej rodziny to też miałabyś pewnie etyczny problem
![]() Na dobrą sprawę to etycy mogliby się" przyczepić" praktycznie do wszystkiego, nieetyczne jest in vitro ale etyczne jest to że w domach dziecka wegetują dzieci których nie można adoptować bo sąd nie pozbawił rodziców praw rodzicielskich wydaje mi się że każdy w swoim własnym sumieniu powinien podjąć decyzję czy zdecyduje sie na zabieg, czy też nie, a to co dzieje się wokół in vitro w Polsce to po prostu szlag człowieka trafia. Właśnie ciągle tylko słychac in vitro a nie bezpłodność, jej leczenie, choćby częściowa refundacja kosztów leczenia. Nawet jak kompletnie zabronią to Polacy będą jeździć do Czech czy Niemiec, jak na aborcje do Angli. |
|
#17
|
||||
|
||||
|
Ale prawo nie może polegać na "każdy sobie sam w swoim sumieniu zadecyduje". Coś tam muszą ustalić konkretnego w tej kwestii
![]() Co do dzieci w domach dziecka, to powszechność in vitro raczej nie zwiększy ilości potencjalnych adopcji, niestety, biedne są te dzieciaczki. No, Wielka Brytania to jest w ogóle postępowa w tych kwestiach. Wszak to tam odbyło się pierwsze in vitro, tam owieczkę Dolly sklonowali... W Anglii jest chyba obowiązek niszczenia zamrożonych zarodków ludzkich po 5 latach, można na nich przeprowadzać badania, eksperymentować z klonowaniem a ostatnio to nawet podobno za hybrydy zwierzęco-ludzkie się zabrali ![]()
__________________
|
|
#18
|
||||
|
||||
|
No właśnie wczuwając się w sytuację tych rodzin (a to przecież wielki problem, cierpienie, ból, ogrom wyrzeczeń) jestem baaardzo baaardzo daleko od jakiegokolwiek oceniania, krytykowania itd..
Siedzieć przed kompem i teoretyzować nad względami etycznymi jest łatwo...
__________________
|
|
#19
|
||||
|
||||
|
hmm.....
Moja przyjaciółka od 6 lat stara się o dziecko. Nie zlicze ile juz prywatnych wizyt u "najlepszych" lekarzy zaliczyła i ile kasy na to poszło (bo taki specjalista to juz sobie woła od 200 zł wzwyz za wizytę). Full kasy ,czasu (bo jeżdżą po całej Polsce do różnych leakrzy). i każdy mówi kompletnie co innego, znajduje inne przyczyny i problemy że tak naprawdę nawet nie wiadomo dlaczego tych dzieci mieć nie mogą bo nie wiadomo komu wierzyć. dlatego własnie mysla o in vitro tylko już się tak z kasy spłukali na te dotychczasowe leczenie że musza teraz nazbierać 12 tysięcy na in vitro. Pewnie tez bym się zdecydowała na ich miejscu jakby mi każdy mądry lekarz na inne badania wysyłał...... a co do księży to oni w ogóle pojęcia o normalnym zyciu nie mają, mam jednego w rdozinnie dalekiej .a szkoda gadać.
__________________
|
|
#20
|
||||
|
||||
|
Wiadomo że przepis regulujący te sprawy powinien być, jestem jak najdalej od tego aby robić z zarodkami co się komu podoba,co to to nie
Przykład z dziećmi z domu dziecka miał byc tylko przykładem "etycznego podejścia" ustawodawców ![]() Przecież tak naprawdę to ile rocznie rodzi się w Polsce dzieci z zapłodnienia in vitro? Wcale nie tak dużo A ile par boryka się z problemem bezpłodności? Coraz więcej, wokół mnie coraz więcej spotykam małżeńst z tym problemem. Pamiętam jak będąc w ciąży z synkiem spotkałam koleżankę, też leczyła się i wiecie o co mnie najpierw zapytała - czy ciąża jest z in vitro czy naturalna? A jak zaczyna się poruszać ten problem to wtedy okazuje się że niemalże każdy zna taką parę. Co do WIelkiej Brytanii to szkoda gadać, niby takie flegmatyki a w laboratoriach nieźle sobie kombinują, ciekawe z czym znów niedługo wyskoczą ![]() |