|
||||
|
||||||||
|
#11
|
||||
|
||||
|
Uważam, że po to się płaci składki, żeby korzystać z państwowego leczenia, na szczęście, jeśli chodzi o pediatrę i internistę to nie ma problemu, jeśli zadzwonię do 9, maksymalnie do 11 rano, to mnie przyjmie.
Ale do gina czekam miesiąc, więc chcąc nie chcąc trzeba chodzić prywatnie. Do dentysty też tylko prywatnie, bo przynajmniej nie zrobi mi zębów na odpierdziel. Badania... zależy od czasu oczekiwania i zapotrzebowania na wynik, czasami prywatnie, czasami państwowo.
__________________
http://www.allegro.pl/show_user_auct...hp?uid=4045374 |
|
#12
|
||||
|
||||
|
Z badaniami to jest tak, ze częściowo robimy państwowo ale to rzadko raczej prywatnie. Państwowo lekarze nie chcą za bardzo dawać skierowań takich na inne, droższe badania, standardowe ok ale jakieś tam bardziej szczegółowe to niekoniecznie.
Oczywiście dobry, porządny lekarz czy leczy państwowo czy prywatnie to będzie w porządku w stosunku do pacjenta, państwowo krępują go liczne przepisy, ograniczenia, limity itp...bo w końcu większość lekarzy pracujących po szpitalach i mających dużą i cenną praktykę, leczy też prywatnie. Trzeba sobie znaleźć dobrego lekarza co wcale łatwe nie jest, bo jeśli idzie o specjalistów to państwowo dostać się jest prawie niemożnością, prywatnie z kolei ceny wizyt są oszałamiające ale przeciętnie 120 do 180 zł za wizytę. My już obskoczyliśmy wielu i jako taki ogląd mamy, no ale jakby zebrać rachunki zapłacone za te wizyty to niezła sumka by się uzbierała )Właśnie najlepsze jest to, ze przeważnie prywatnie chodzi się do dentystów, to chyba najczęściej i do ginów. No i do specjalistów przeróżnych. Kiedyś przynajmniej można było sobie od podatku odliczyć do jakiejś wysokości to prywatne leczenie a teraz... ( |
|
#13
|
||||
|
||||
|
Ja też niestety mam nieprzyjemne doświadczenia z naszą przychodnią i lekarzami
podobnie jak I_M_E to u nas jest to samo.z rejestracji patrzą,jak na panikarę,co zaś przyszła im tyłek zawracać.jak masz szczęście to cię przyjmą,jak nie to na pogotowie wyślą,bo za dużo dzieci.moja 3,5 letnia córka horuje ponad 2 miesiące na zapalenie ucha środkowego.oczywiście skierowanie do laryngologa.po dziesięciu telefonach okazało się,że w szpitalach o dobrej renomie nie ma już terminów,w przychodniach nie przyjmują tak małych dzieci.został nam więc tylko jeden lekarz z mojej przychodni,który nie cieszy się dobrą opinią.poszłam z braku laku.przepisał Biseptol,Pyralginę i krople do ucha z antybiotykiem.Trochę prechistoryczna metoda-pomyślałam.Pyralginy w czopku nie podałam,bo się już od tego odchodzi u dzieci-wybrałam bezpieczny Nurofen.po 2 tyg.kontrola i bez zmian.kolejna to samo.potem przepisał antybiotyk.w końcu uruchomiłam koleżanki i poleciły mi prywatnego laryngologa.pani dr.przyjmuje w szpitalu,ale zgody nie wydała na wizytę z braku terminów.no to prywatnie za kasę.na wizycie okazało się,że dawka antybiotyku była za mała,antybiotyk kiepski,krople wręcz szkodziły w tym stanie.nasz pediatra też nie widział nieprawidłowości.dowiedziałam się,że może być konieczny zabieg nacięcia błony bębenkowej.oczywiście zmiana leczenia.nadal trwa leczenie i przed nami kolejne wizyty.do rejonu dopiero po nowym roku mamy termin.w rejonie poszła córka mojej znajomej z synem z niepokojącymi objawami.zanim zdiagnozowali skazę krwotoczną,lekarz posądził ją,że bije dziecko.on miał pełno sińców,które pojawiały się nawet po dotknięciu.tak się dzieje przy tej skazie.wezwali policję.na szczęście do gabinetu weszła matka tej dziewczyny i poręczyła,że mieszkają razem i nie dopuściłaby do znęcania się nad dzieckiem.wyobrażacie sobie jak one biedne to przeżyły ![]() A tu druga historia z mojego porodu. moja 2 ciąża przebiegała z problemami.miałam cukrzycę,a u dziecka w pierwszych tyg.wykryli niedomykalność zastawki w serduszku.na badania prenatalne dostałam skierowania.na szczęście zmiany wycofały się i w USG nic nie wiedzieli,ale na 100% dopiero po porodzie miało się okazać,czy jakieś wady są.no a z tą cukrzyca to na insulinę mnie dali.ciąża mprowadzona jak zwykła.pod koniec ciąży poszłam do prywatnego gina bo miałam jakieś złe przeczucia.powiedział,że trzeba ciążę przed terminem rozwiązać,bo dziecko może mieć problemy oddechowe(wszystko związane z cukrzycą).jeśli przenosiłabym,to na bank byłaby cesarka,bo dziecko by za duże urosło,a ja drobna jestem.ja też miałabym problemy przy znieczuleniu.ciekawe,że mój gin z rejonu i diabetolog nie wspomnieli ani słowem o takich komplikacjach.rodziłam w innym szpitalu,ze znieczuleniem za darmo(bo w naszym pomarzyć możesz,a nie zaufałabym,bo tam małe doświadczenie mają z zakładaniem znieczulenia)poród wywołali 10 dni przed terminem,a dziecko i ja jesteśmy zdrowi,a strach pomyśleć,co by było gdybym zaufała temu z rejonu moją 1 ciążę tez prowadził i przenosiłam,dziecko już było w zielonych wodach niestety nie było mnie stać całej ciąży prowadzić prywatnie. |
|
#14
|
||||
|
||||
|
Mnie niesamowicie bawi zęboloszka z NFZ, która urzęduje w mojej mieścinie... Dopłatę "za zęba" bierze z sobie tylko wiadomego cennika...zależy kto siedzi na fotelu
Więc moja mother płaciła 80zł a jej koleżanka 100zł i oczywiście żadnego kwitka na to się nie dostaje...a zęboloszka wraz z mężem zębologiem taaaaką chatę mają boski ten NFZ, może se jakąś "zdrowotną" specjalizację trzeba by zrobić i otworzyć jakiś przytulny "gabinecik" :P |