|
||||
|
||||||||
|
#21
|
||||
|
||||
|
Hahaa
) Dzięki serdeczne, rewanżuje się tym samym, szczerze podziwiam Twoją odwagę. Serio. |
|
#22
|
||||
|
||||
|
Dzięki
![]() |
|
#23
|
||||
|
||||
![]() Same odważne kobitki w narodzie i te co naturalnie i te co po cesarsku ![]() |
|
#24
|
||||
|
||||
|
Ja rodzilam naturalnie, pierwsze delikatne skurcze obudzily mnie ok 3 rano maly na swiecie pojawił sie o 9:55 wiec ogolnie niezle
.Porod wspominam milo - ugryzlam meza, zapodalam kopa poloznej takiego ze biedna musiala na chwile odejsc ode mnie by sprawdzic czy ma wszystko na miejscu :P , w pewnym momencie stwierdzilam ze umieram i wogole bylo smiesznie Teraz smiesznie bo wtedy tak tego nie widzialam Dodatkowo smaralizowalo mi rece stad malego tak na prawde nie moglam dotknac po porodzie - nie mialam czucia w rekach wiec malego tylko chyba dla zasady polozono mi na brzuchu - wyzej nie dalo rady bo pepowina byla bardzo krotka.Przez pierwsza noc maly nie byl przy mnie bo wszyscy sie bali co z moimi rekami na szzcescie wszystko ustapilo A ja podreptalam po niego o 5 rano dnia nastepnego Bolalo bo bolec musialo, tak na serio to najgorsze jest wstawianie sie glowki w kanal, najtrudniejsze bylo dla mnie trzymanie luzno nog kiedy w bolu je sciskalam no i to oddychanie pomimo ze mialam ochote wstrzymac oddech. Bylam szyta bo musieli naciac krocze ( matko co za bol ! polozna starala sie naciac na skurczu ale ten minal w momencie ) troszke ciezko sie siadało ale minelo 8 dni po porodzie robilam juz impreze na 20 osob bo mielismy rocznice slubu i urodziny meza w jeden dzien ( termin porodu tez mialam na ten dzien ale przywolalismy synka wczesniej ).Przy porodzie pomogli mi moja siostra ktora akurat schodzila z dyzuru i mezus ![]() Ogolnie porod super sprawa ![]() |
|
#25
|
||||
|
||||
|
Najgorszym momentem byl masaz szyjki podczas badania poprzedzajacego przyjecie na oddzial - no normalnie mialam ochote zabic te polozna
![]() |
|
#26
|
||||
|
||||
|
Gopi Ty o masażu szyjki nic nie wspominaj. Robił mi go najpierw taki prof. dr, później, lek. ginekolog, a na końcu, trzeci raz położna i nic to nie dało. W życiu nie pozwole się już tak tknąć!
__________________
http://www.allegro.pl/show_user_auct...hp?uid=4045374 |
|
#27
|
||||
|
||||
|
Haha, jak do mnie się położna zbliżała z paluchami, to mówiłam:
"Wiem, że mnie tam pani musi posmyrać, ale niech to pani robi delikatniej" ![]() A oprócz położnej to fajna była jeszcze sprzątaczka Padłabym z nudów na tej porodówce, gdyby nie ona ![]() |
|
#28
|
||||
|
||||
|
He he no i kto tu jest bardziej odważny?
) ![]() |
|
#29
|
||||
|
||||
|
to i ja opiszę swoje porody
pierwszy był 7 lat temu (11kwietnia minęło 7 lat) rano byłam jeszcze w szkole, potem świetnie się czułam więc pojechałam na zakupy, poprałm poprasowałam i o 20 byłam padnięta i poszłam spa. Nagle o 21 z minutami obudziły mnie potworne skurcze, że prawie płakałam z bólu. Szybko wzięłam prysznic, zabrałam co potrzebne i pojechaliśmy z ciocią do szpitala. A tam zamknięte główne wejście więc biegiem do bocznego, dzwonimy nikt nie schodzi to walimy w dzwi - wychodzi położna i mówi o dzwonek się zepsuł. ja drę się że rodzę, a ona mówi spokojnie młodaś to nie wiesz co to poród i idzie powoli. Dopiero jak położyłam się na "samolot" to zaczęła panikowa że główkę widac. i szybko na porodówkę , 2 skurcze parte i Julka była na świecie(22;10), maleństwo przyszło na świat w 36 tygodniu ważyła 2615. Niestety wmiędzyczasie położna mnie nacieła - huj wie po co jak to jeden lekarz określił, oprócz tego mała wychodząc na świat mnie porozrywała tak mocno że 3 godziny mnie szyli, miałam załozonych 48 szwów. Poród szybki, jednak jego konsekwencje odczuwałam przez kolejne 6 lat. Drug poród jak i ciąża całkiem inny. Przez miesiąc chodziłam z 3 cm rozwarcia i co noc rodziłam. Dopadały mnie skurcze około 12 i ustępowały o 4 i tak codziennie. Termin pododu minął a ja śmigałam to tu to tam. 2 czerwca pojechałam do szpitala, było już 10 dni po terminie, udawałam skurcze i mnie przyjęli, zresztą było 3cm rozwarcia. # czerwca o 8;20 podłączyli mnie do kroplówki i tak sobie z nią chodziłam (nie dałam się położyc, choc połóżne nalegały). Jak przyszedł lekarz zbadał mnie i mówi 8 cm jeszcze z10 minut i będzie po wszystkim. Rodziłam na czworaka i było super, bez nacięcia lekkie otarcia a Maja ważyła 4220. Ja uważam że duży wpływ na to jak będzie przebiegał poród zależy od lekarzy i połóżnych. Lekarz przy który rodziłam słuchał mnie, jak chciałam wsta pozwalał, jak chciałam pic tak samo. Pytała się jak się czuję czy coś mi trzeba. Tylko na mężą lukał z pod byka co mnie wkurzało i twierdziła że mąż jest zbędny (mężowi to powiedział ja nie słyszałam) a kolejne dziecko chcę w wodzie rodzic, ale to wlutym 2014 jak plany wyjdą |
|
#30
|
||||
|
||||
|
Wow. Dziewczyny, ale Wam fajny post wyszedł. Przeczytałam jednym tchem, od deski do deski
![]() Super!!!! Może warto odświeżyć temat, bo ciekawy. Co do wyższości porodu naturalnego nad cesarką, tudzież odwrotnie, to ja zawsze bałam się porodu naturalnego, nie mogłam pojąć kto to wogóle wymyślił i że to faktycznie cud, że taki duży człowiek wychodzi takim małym wyjściem. A tak poważnie to prześladowały mnie wizje urazów okołoporodowych u dziecka, przerażało mnie że przez 9 miesięcy będę nosić zdrowe dziecko, a potem w jednej chwili wszystko może się zepsuć, bałam się niedotlenienia, porażeń, bałam się że wszystko źle pomieżą, że dziecko może mieć zbyt szerokie barki itd. Zawsze skałniałam się do c.c. aż zaszłam w ciążę. Niewiem jakim sposobem, ale ciąża mnie wyciszyła, ukoiła jkoś te moje lęki, wiedziałm że będę musiała jakoś urodzić i zostawiłąm to naturze, niech ona zadecyduje jaka to będzie droga, czułam tylko ze będzie wszystko w porządku i porodu, jakikolwiek by nie był nie bałam się. Urodziłam naturalnie, na porodówce spędziłam dwa dni, ale wszystko wspominam bardzo dobrze. Przez te dwa dni poznałam wszystkie możliwe zmiany położnych i naprawdę od położnej, od tego jaką jest osobą i jakim fachowcem zależy bardzo wiele, jak nie wszystko, kobieta rodząca jest w takim stanie że musi się poddać temu co dzieje się z jej ciałem, niewele może zrobić (oczywiście robi bardzo dużo bo rodzi ) Nie omineły mnie atrakcje związane z porodem naturalnym w stylu nacięcia krocza, masażu szyjki, bólu, szycia, łyżeczkowania itd. , ale wszystko to nic. Gdyby nie nacięte krocze mogłabym góry przynosić po porodzie mając już dziecko ze sobą.Cudowne doświadczenie. |