|
||||
|
||||||||
|
#11
|
||||
|
||||
|
U nas podobnie z ubraniami jak córka cos ma 2 dzień na sobie to naprawdę nie spotykane u mnie domu. W kwestii sprzatnia to lubię porządek i czasem też mąz mnie ganiał zebym sobie dala spokój. Przebieranie nastepuje zaraz po pobrudzeniu inaczej wojna
![]() Więc wiecie co? wyluzowałam i nie robie wszystkiego perfekcyjnie bo chyba faktycznie wole odpocząc ![]() Teraz mieszkam w chatynce do remontu bez mebli itp to mam dopiero ćwiczenie sie w cierpliwosci wiecznego balaganu bo tu sie nie da tak, jakby sie chcialo ![]()
__________________
|
|
#12
|
||||
|
||||
|
szefolka no nie beda na bakier z higiena na 100 %!
ale są sytuacje gdy mnie to denerwuje. nawe jak cos na dywan mu upadnie, nieraz zapakowane to idzie w kosz "bo bakterie" jak mi mówi. Na dworze potrafi zawołac chusteczkę bo ma brudne buty (no w końcu zima i chlapa)- i histeria jak nie dam bo on w brudnych butach chodził nie bedzie. Mąż mówi że jak go tak nauczyłam tak mam....ach....
__________________
|
|
#13
|
||||
|
||||
|
IME-no widzisz,przynajmniej sytuacja Cię zmusza,chcąc nie chcąc musisz dać na luz
a swoją drogą-jak ja też nienawidzę remontów,przeprowadzek itp.to burzy mój spokój wewnętrzny niedawno malowanie mieliśmy całego mieszkania.szału szło dostać,jak się wycierało podłogę,a tu ciągle siwo i siwo![]() Pinklady-to dopiero mały Monk Ci rośnie,to nawet mnie przebija moja jak mała była,to też zadatki miała-na plaży się brzydziła bosą stopą po piachu chodzić,jak na kocyku w parku jej butki zdjęłam,to poza jego obręb nie wyszła ale już np jak na nocnik robiła,to jej nie przeszkadzało lalkę okąpać w siusiach,pod chwilę nieuwagi mamy(ja niemal wtedy zemdlałam)![]() teraz jej wszędzie pełno i nic jej nie przeszkadza. z tymi bakteriami,to ja taki fortek wymyśliłam,jak chora była i lekarstw nie chciała pić pokazałam jej bakterie z reklamy Domestosa i sobie je tak zapamiętała,że pije syropy,bo nie chce mieć takich bakterii w gardle. |
|
#14
|
||||
|
||||
|
Ja tam nie mam żadnych odchyłów w tym kierunku, Luśka też
![]()
__________________
|
|
#15
|
||||
|
||||
|
w sprawie porządku nerwicy tez nie mam
ale irytuje mnie bałagan. jedyne co mnie z Monkiem łączy to to ,ze jak jakiś mój rozmówca ma krzywo zapięte guziki lub fafrucle, paprochy na ubraniu to już nie słyszę co do mnie mówi - i czesto zdarza mi się ( nawet u mało znajomych osób) Poprawić komuś kołnierzyk, albo zdjąc paprocha - potem za to przepraszam, ale wolę to zrobić niż nie wiedzieć co kto do mnie gada :P. |
|
#16
|
||||
|
||||
|
he,he
![]() |
|
#17
|
|||
|
|||
|
Jestem z małą sama cały czas po pracy i sprzątam tylko tyle na ile mi pozwala mała.Czasem się nie da,bo mała cały czas za mną chodzi,łapie za nogawki,chce się bawić.Dokładniej sprzątam raz w tygodniu kiedy jest mąż w domu.Nie latam ze ścierą cały czas,cecha ta mnie drażni u innych ludzi.Uważam,że dom jest dla ludzi a nie ludzie dla domu.Wieczorem jak jestem padnięta po calym dniu pracy i opiece nad córką marzę tylko o książce,gorącej kąpieli lub dobrym filmie.Oczywiście pranie wstawiam na bieżąco,to samo wkładanie naczyń do zmywarki,podłogę ścieram raz na 2 -3 dni,wannę myję po każdej kąpieli ale nie przepadam za sprzątaniem,wolę wolny czas spędzać w inny sposób.
|
|
#18
|
|||
|
|||
|
Robur, moja babcia mawiała: "dom jest do mieszkania, a nie do notorycznego sprzatania"
![]() ![]() |
|
#19
|
||||
|
||||
|
Jak ja bym chciała zmywarkę do naczyń...
Halo, święty Mikołaju, czytasz to? ![]()
__________________
|
|
#20
|
||||
|
||||
|
e tam z naczyniami to ja tam nie mam problemu,nie zużywam wielu naczyń,myje na bieżąco,więc nic mi nie zalega,mi by się bardziej marzył ten inteligentny odkurzacz,co sam jeździ i zbiera śmieci?ja już nieraz żartuję,że kurę kupię,co te okruchy będzie zjadać-tylko,że kura też coś za sobą zostawia
![]() ja jak mam syf w domu,to się po prostu w nim źle czuję-u mnie możesz o każdej porze dnia i nocy wejść i jest porządek. nie zapomnę,jak 1-wszy raz poszłam koleżankę z pracy odwiedzić. mieszkanie mają odremontowane,wszystko przez firmę,nie tam samemu,ale w domu burdel na kółkach.cóż,że ogromna szafa w przedpokoju,gdy sterty ubrań leżały wszędzie.buty rozwalone na całym przedpokoju.pies miał swoje legowisko pod łóżeczkiem malca(zgroza),na kuchennym stole obok pokrojonego ciasta góra ciuchów dziecka do prasowania,kosza na śmieci nie było-tylko worek wrzucony do szafki,w wannie i na ziemi pełno włosów.w zlewie góra naczyń.jak tak można żyć? wg.mnie to zwykłe lenistwo.Ostatnio edytowane przez scarlett ; 22-01-2010 o 10:51. |