|
||||
|
||||||||
|
#1
|
||||
|
||||
|
Właśnie przeczytałam opinię Chemical o książce Tracy Hogg. Wiele o niej słyszałam, ale jakoś zawsze byłam przeciwna wychowywaniu dzieci zgodnie z pomysłami różnych autorów właśnie na temat wychowywania. Wierzę, że każdy rodzic jest w stanie sam się dogadać z dzieckiem i skutecznie z nim postępować i wychowywać je jak najlepiej. Trochę teraz spasowałam bo myślę , że może mogłam przeczytać kilka książek nie biorąc z nich niczego jeśli mi się nie spodobają. A ja na zasadzie: im więcej dziewczyn pieje z zachwytu to ja mam mniejszą ochotę na czytanie, tak było w przypadku Zaklinaczki Dzieci.
Ciekawa jestem ile matek i ojców ją przeczytało i zastosowało się do rad tam zawartych? A może czytaliście inne książki, które uznaliście za szczególnie pomocne w rozumieniu świata dzieci? ![]() |
|
#2
|
||||
|
||||
|
Hohoho, którz tu o mnie pisze
![]() Ja mam w tej kwestii duże doświadczenie, bo oprócz swojej córki opiekowałam się dużo młodszym rodzeństwem (wywodzę się z rolniczej rodziny wielodzietnej) a także dorywczo innymi dzieciakami. I moim zdaniem prawda jest taka, że wszystko zależy od rodzica i od dziecka, od ich charakterów, wzajemnego dopasowania. Ja ze swoją małą jesteśmy zupełnie niedopasowane. Ona żywa, przebojowa, sprytna, szantażystka - do bólu... A ja spokojna, podchodząca do wszystkiego z sercem, z dobrocią, taka raczej wycofana. Myślałam że wszystkie rozumy pozjadałam w kwestii dzieci, a tu ZONK. Moja mama z Lusią też sobie nie radzi, bandę dzieci na dobrych, wykształconych ludzi odchowała, a z nią, w najgorszym okresie, bała się sama na godzinę zostać Jak dziecko jest aniołkiem, a dodatkowo Bóg da że ładnie się z mamą charakterem dopasują, to w sumie jakby się dziecka nie miało Ja mam natomiast dzieciaczka niełatwego, a w dodatku za miękki charakter i taki układ idzie jak koń pod górę. I mimo swojego doświadczenia, otwartego serca, matczynej intuicji i takich tam pojawiło się kilka problemów, z którymi sobie nie potrafiłyśmy poradzić same, ani w obrębie najbliższej rodziny. Natomiast w Zaklinaczce dzieci znalazłyśmy wskazówki, a przede wszystkim mobilizację do tego, by się wziąć za te nasze "kłopociki" i je rozwiązać. Pierwszej nocy sukces, bez ani jednej łezki wypłakanej, dzięki prostej sztuczce na którą sama nigdy nie wpadłam ![]() Oczywiście każda mama zna swoje dziecko najlepiej i ma jakąś tam strategię i taktykę, światopogląd, w ramach którego maleństwo wychowuje. Ja na przykład W ŻYCIU bym nie zastosowała metody kontrolowanego wypłakiwania, choćby nie wiem jak inne mamy taki poradnik zachwalały. Nie wolno łykać wszystkiego jak pelikan. Nawet czytając tę jedną książkę cedziłam jak przez sito to, co się u nas ma szanse sprawdzić, a co nie. Lusia boi się nocnika, nie będę na siłę jej sadzać tylko dlatego, że w jakiejś książce napisali, że wolno czy nawet że warto ![]() Jeżeli mama sobie z dzieckiem ładnie radzi "po swojemu" to nie ma sensu zmieniać taktyki pod jakiś poradnik. Natomiast jak jest z czymś problem, to uważam że nie ma NIC złego w tym, że przejrzę poradniki i wyłuskam z nich coś, co mogłoby pomóc. Przecież podobną rolę pełnią np. fora internetowe. Mama która ma kłopot np. z niejadkiem pyta się innych mam jak sobie poradziły z problemem. To taki poradnik na większą skalę ![]() To strzeliłam elaborat ![]() ![]() |
|
#3
|
||||
|
||||
|
Hehehe, niezły temat
Kiedyś tez byłam zdania, że ja co jak co ale ze swoim dzieckiem sobie poradzę. Po pierwsze dobrze je znam, po drugie dlaczego mam sobie nie dać rady? Po trzecie nikt nie musi mi mówić jak się zajmować dzieckiem, na początek troszkę poczytałam i wystarczy. A tu małe zdziwienie ) Niby się zna własne dziecko ale co z tego? Zaczęłam czytać na forach bo ciągle jednak jakiś problem się pojawiał. Kupiłam kilka książek, które przeczytałam wyrywkowo, poza tym czytałam wszelkie artykuły, które trafiały w moje ręce, podtykałam je też mężowi. Warto przecież poznać różne punkty widzenia i z tego wyciągnąć to co nam jest przydatne. Jak byłam w ciąży to dostałam w prezencie kilka książek "na początek" resztę kupiłam sama.Tracy Hogg nie czytałam ale widziałam, że ma bardzo dużo pozytywnych opinii i możliwe, że po nią sięgnę. Wiele tekstów, które przeczytałam pomogły nam, wiele okazało się bezużytecznymi. Tą Hogg to mnieChemical zachęciłaś, pisząc recenzję. Czy ją można kupić normalnie w księgarniach czy ciężko dostać? |
|
#4
|
||||
|
||||
|
Pete chyba można dostać normalnie, wątpię by mąż jakoś specjalnie jej szukał
![]() Z tym, że to książka dla maluszków, jak dziecko ma rok to ostatnia chwila by ją kupić ![]() A ogólnie z książek o dzieciach to przydała mi się oprócz tej tylko seria "W oczekiwaniu na dziecko", "Pierwszy rok życia dziecka", "Drugi i trzeci rok życia dziecka" i z innej paki, książka "Mama ma etat w domu" - będąca wsparciem dla matek wychowujących dzieciaczki i mających czasem wszystkiego dość. Pomaga odnaleźć misję w wychowywaniu szkrabów ![]() Reszta książek dociąża regał Mam także chwaloną "Jak mówić by dzieci nas słuchały, jak słuchać by dzieci do nas mówiły" (czy jakoś tak), ale jeszcze nie dorosłyśmy do tej książki, więc się nie wypowiadam ![]() |
|
#5
|
||||
|
||||
|
A widzisz, czyli ja już wyrosłam z zaklinaczki
Trudno się mówi Lepiej w takim razie czytać jej nie będę bo jeszcze doznam zbyt późnego olśnienia, ze coś mogłam zrobić łatwo i przyjemnie a nie męcząc się Żartuje, może ją kupię albo raczej pożyczę od kogoś. ![]() W oczekiwaniu na dziecko, Pierwszy Rok, i Drugi i Trzeci rok miałam. Te książki w jakiś dziwny sposób dawały mi spokój, wiecie? ) Szczególnie pamiętam to "W oczekiwaniu". Jak już ledwo żyłam , było mi ciężko, słabo czy zaczynałam łapać stracha to sobie ją czytałam i się uspokajałam heheJęzyk Dwulatka też mam, ale coś mi się wydaje że po macoszemu ją potraktowałam więc opinii nie wydam, chociaż może z perspektywy czasu jak ją teraz przeczytam to powiem co z tego miałoby zastosowanie a co nie. A teraz się poskarżę wam.. ) Chora jestem, buuu...okropnie głowa mnie boli, katar jak stąd do Krakowa, okropnie się czuję, ledwo dziecko z choroby zaczęło wychodzić to ja popadłam w przeziębienie, buuu.![]() |
|
#6
|
||||
|
||||
|
O kurna, żeby to nie była ta słynna grypa co do nas miała iść
Jakiś paskudny, zjadliwy wirus. Trzymam kciuki by to było tylko zwykłe przeziębienie.A na katar kup sobie Sudafed czy Acatar w tabletkach, do zera wysusza. Jak nie karmiłam to zawsze się tym ratowałam, bo mam duży nos a z dużego nosa duży katar w dodatku mam skłonność do zapalenia zatok - a poza tym to po co się męczyć, od kilku tabletek rocznie nic nie będzie ![]() |
|
#7
|
||||
|
||||
|
O widzisz, Ty to mnie zrozumiesz, ja mam ciągle coś nie tak z zatokami, koszmarnie się z nimi męczę
( Cały rok mam katar i zatkany nos a teraz to już w ogóle strasznie się czuję ( Całe zatoki mnie bolą w całej twarzy ) Głowa okropnie, gardło, do tego kaszel taki napadowy. Diabli wiedzą co to jest.Właśnie w tv mówią o tych szalejących grypach i boję się, że nas to dopadło. Dzieciak ma się lepiej ale i tak 3 tygodnie siedzi w domu zamiast w przedszkolu, ja się trzymałam aż wczoraj przestałam )Sudafed jest dobry masz rację, zaraz wysyłam męża do apteki to kupi mi kilka specyfików. Najbardziej nie lubię jak te różne leki maja dużo paracetamolu, źle się po nim czuję jak taką dawkę biorę jednorazowo a tu większość ma 500 lub więcej ![]() Sorry Maisson za te wcinki chorobowe w Twoim wątku ale jakoś tak poszło ![]() |
|
#8
|
||||
|
||||
|
Podbijam temat
![]() Powiem Wam, że ostatnio z tych poradników to mi się śmiać chce Jaką strategię sobie ktoś tam wymyśli (wg swojego światopoglądu), to dorobi się do niej ideologię w postaci jakiegoś poradnika ![]() W sumie poniekąd fajne, o ile się stosuje z rozsądkiem - można się dowiedzieć, że to co nam intuicja podpowiedziała, to poważna metoda wychowawcza Wzięta z książki takiej a takiej - można się mądrzyć ![]() No bądź co bądź. W ramach nabrania dystansu do poradników zauważyłam ciekawą rzecz. Ta nasza Superniania, D. Zawadzka, wydawała mi się taką "klasyką" co do metod wychowawczych. Np. to jej słynne Time-out, czyli miejsce wyciszenia tudzież karny jeżyk, wiecie. Wydawało mi się że to taka metoda "akceptowalna w świecie" ![]() A czym więcej książek przeglądam, tym bardziej się utwierdzam że to jej time-out to taka trochę egzotyka - trochę mnie to zdziwiło Nie znalazłam drugiego poradnika który by się tą metodą aż tak zachwycał, a niektóre to nawet tak trochę odradzały (np. "Mądrzy rodzice") ![]() Potem wyczytałam że time-out to stara metoda, wymyślona w 1958 roku, odpowiednik naszego polskiego stania w kącie Tylko z lepszą nazwą ![]() Oh te poradniki ![]()
__________________
|
|
#9
|
||||
|
||||
|
W "Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały, jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły" też time-out jest bezwzględnie krytykowana
![]() Do wyboru do koloru ![]()
__________________
|
|
#10
|
||||
|
||||
|
hej Chemical-witaj w klubie-Ty masz zupełnie,jak ja z moją córcią,totalnie przeciwne charaktery.ja też raczej spokojna i cicha,a moja córa po mężu ma burzliwy charakter-żywe srebro,wszędzie jej pełno,niecierpliwa,nie usiedzi nawet minuty.ja też mam ciężko się z nią dogadać.teraz mamy trudny okres,gdy na świecie jest braciszek,często córka jest zazdrosna,choć poświęcamy jej czas,bo synuś jest grzeczny i mało absorbujący.moja córa się strasznie płaczliwa zrobiła o dosłownie wszystko,nawet o byle głupotkę potrafi się rozpłakać.
jeśli chodzi o metody super niani to u nas się sprawdziła metoda z naklejkami.za dobre zachowanie i uczynki mała nagradzana jest wesołą buzią na tablicy i naklejkę dostaje,za złe zachowanie brzydka buzia.na razie działa,a w przedszkolu od średniaków też się to stosuje.malej się krzywda nie dzieje,nie dostaje klapsa,a z naklejek,które sama wybiera bardzo się cieszy.a metodę time out przetestowałam,gdy mała miała napad histerii i podziałało. było mi ciężko odkładać ją do łóżka tam i z powrotem,gdy mała krzyczała w niebogłosy,ale zapamiętała to doświadczenie i już tak nie robi. |