Herbatki ziołowe herbapolu od dawna stale goszczą w mojej szafce z herbatami.
Nie dlatego, że mi smakują, ale ze względu na swoje działanie lecznicze. Nie raz mi pomogły, przyniosły ulgę, złagodziły infekcję, ból, pomogły oczyścić organizm.
Jestem zwolenniczką naturalnego leczenia, szczególnie siebie i kiedy tylko się da unikam antybiotyków i wydaje mi się że dobrze na tym wychodzę.
Swojego czasu pracowałam w sklepie zielarskim, gdzie przekonałam się jak powszechne są zioła i jak bardzo ludzie wierzą w ich moc oraz jak wielu osobom właśnie zioła pomogły kiedy leczenie konwencjonalne zawiodo, myślałam że w dzisiejszych czasach ziołolecznictwo odeszło w zapomninie, tymczasem ma się ono całkiem dobrze i dotyczy nie tylko ludzi starszych.
Ale wracając do herbatek herbapolu:)
Co do smaku, to żadna rewelacja, jak to zioła, ale można się pzryzwyczaić, a nawet polubić, a z odrobiną miodu (bo ziół nie powinno się słodzić) są całkiem znośne.
Wybieram te z herbapolu właśnie bo to firma z tradycją, mam do niej zaufanie i wiem ze nie sypie odpadków do tych saszetek, choć ziółka w torebkach do sypania są skuteczniejsze, tam są całe kawałki ziół.
Ziólka herbapolu występuja w dwóch formach: łagodniejszy i bardziej spożywczy zielnik polski oraz bardziej leczniczy, mocniejszy zielnik apteczny.
Miętę, czy meliskę zazwyczaj kupuję z zielnika polskiego, wystarczają w zupełności, natomiast rumianek, lipę, pokrzywę, skrzyp, szałwię z zielnika aptecznego, bo od nich już oczekuję konkretnego działania.
Polecam ziółka stosoane rozsądnie mogą przynieść wiele korzyści.