Maybelline przyzwyczailo mnie juz do tego, ze ich tusze nadaja sie raczej na codzien, bez spektakularnych efektow. Ta regule potwierdza Define-a-lash.
SZczoteczka jest gumowa, bardzo elastyczna idobrze wyprofilowana. Opakowanie zaprojektowano tak, by szczoteczka nabierala optymalna ilosc tuszu, nie wiec mowy o sciaganiu nadmiaru ze szczoteczki, co jest zdecydowanym plusem.
Sam tusz, ma intensywny kolor, nie kruszy sie, ani nie odbija w ciagu dnia. Rzesy wytuszowane sa delikatnie, bez obciazenia, typowo dla dziennej wersji. kolejne warstwy tuszu poteguja ten efekt, ale powyzej 3 warstwy rzesy sklejaja sie w jedna calosc. Pojedyncza warstwa tuszu, oprocz nadania im glebszego koloru, nie robi wlasciwie nic wiecej ( oczywiscie z moimi rzesami)
Szczoteczka dobrze naklada tusz, ktory nie podraznia nawet wrazliwych oczu ze szklami kontaktowymi, ale rewelacji nie robi zadnej.
Zalety
elastyczna, gumowa szczoteczka, dobrze docierajaca do kazdej rzesy nie podraznia wrazliwych oczu nie osypuje sie i nie odbija na pande w ciagu dnia
|
Wady
daje bardzo delikatny efekt
|