Po dość długich poszukiwaniach odpowiedniego produktu trafilam na lip inflation Sally Hansen. Szczerze mówiąc kupiłam ten produkt bez przekonania, że zdziała cuda, ale, że bardzo podobał mi się jej kolor sheer pink, wiedziałam, że nic nie tracę, bo zużyję go chociażby ze względu na niego.
O dziwo okazało się, że owszem ma właściwości powiększające, widoczne nawet na małych i wąskich ustach oraz cudowny, delikatnie pastelowy, różowy kolor który prezentuje się fantastycznie. Błyszczyk faktycznie dzięki swoim składnikom poprawia mikrokrążenie w ustach, dzięki czemu stają się one pełniejsze, bardziej wyraźne, cudownie się błyszczą i mają cudny kolor ;) Efekt oczywiście nie jest bardzo spektakularny i nie wydyma warg ;), ale jest zauważalny i to mi wystarcza. Błyszczyk po nałożeniu na usta powoduje delikatne mrowienie i chłodzenie, które przy dłuższym stosowaniu przestaje być zauważalne, jest natomiast bardziej zauważalne w wietrzne dni :) Ma gęstą konsystencję, dobrze się nakłada i rozprowadza, długo utrzymuje się na ustach, delikatnie przyjemnie pachnie, ale jest błyszczykiem klejącym. Usta po jego użyciu są miękki i nawilżone, dzięki zawartości witamin. Opakowanie pozwala na wykorzystanie produktu do końca, trzeba jednak uważać, żeby przy zakręcaniu nie wydostawał się na zewnątrz zakrętki, bo opakowanie będzie się kleić
Zalety
Pielęgnuje i powieksza w sposób delikatny ale zauważalny nadaje delikatny kolor ładnie pachnie jest wydajny
|
Wady
|