Pracowałam w firmie , która była bardzo blisko powiązana z Żywcem Zdrój , my wynajmowaliśmy im magazyny a oni przechowywali w nich swoje wody.To co ja widziałam czyli warunki przechowywania , pleśń zgnilizna , a swego czasu głośna afera z "syfem"który pływał w wodzie samakowej i zwykłej , oraz to w jaki sposób ta woda była sprawdzana czyli przy małej lampce pracownik potrząsał butelką , żeby sprawdzić czy "coś" w niej pływa oraz plotki ,że to zwykła woda z hydrantu kranówa spowodowały że nie wiezme tej wody do ust, chocby mi ją za darmo dawali , zdarzało się że dostawałam pare zgrzewek i podlewałam tym kwiatki bo nawet kotu szkoda było dać tego świństwa, do kwiatków ok ale do picia nigdy!!!!!! aha był kiedyś w internecie taki filmik żywiec gnój :)realny i prawdziwy