Kula do zbijania kręgli, czyli grająca krówka nie spełnia swojej roli. Motyw krowi na kuli jest nadlany, wszystkie łaty są odstające, ogon odewstaje, przez co kula zamiast turlać się wprost na kręgle, zbacza na boki. Ciężko jest maluchowi ( 18 mcy) wycelować w kręgle - córcę ani raz ten manewr się nie powiódł. Mnie również nie wychodzi za każadym razem, bo kula tak naprawdę turla się gdzie popadnie, a najczęściej nie tam gdzie powinna, czyli w stronę kręgli.
Kula jest twarda i ciężka. Bawienie się samą kulą - jak piłką, robi sporo hałasu, zwłaszcza jak nie ma się dywanów, tylko panele. Zresztą kupowanie zabawki dla samej kuli jest bezsensowne, bo za te pieniądze można kupić dziecku kilka porządnych piłek.
Kula wydaje dźwięk, który można wyłączyć - dzięki Bogu. Jest to melodia 5 sekundowa, powtarzana non stop, gdy kula dotknie podłoża. Jest to mieszanina muzyczki country z muczeniem krowy. Masakra. Po 5 minutach ma się ochotę wyrzucić ją przez okno.
A kręgle? Leciutki plastik obklejony z przodu naklejkami. Nic specjalnego. Dobrze, że jest chociaż pudełko kartonowe, w którym można je przechować, bo ze względu na swoja chybotliwość, przewracałyby się na półce.
Zabawka z tych, które kosztują sporo i zajmują miejsce na regale. Kurzy się i tyle.
Zalety
|
Wady
kula nie toczy się na wprost, tylko na boki muzyka nie do zniesienia ciężka i twarda, hałaśliwa słaba jakość kręgli
|