Ta książeczka trochę nie odpowiada realiom polskiego przedszkola. Niemieckie przedszkola różnią się nieco od naszych, m.in. tym, że dzieci same sobie przynoszą drugie śniadanie, w śniadaniówkach. A że nasze przedszkole jest takie właśnie nietypowe, łącznie ze śniadaniówkami i grupą mieszaną wiekowo, to nam akurat ta historyjka przypasowała :)
Ale przeciętnemu przedszkolakowi... Podejrzewam że największym "zgrzytem" byłaby właśnie kwestia posiłków. W książce "Zuzia idzie do przedszkola" dzieci wyjmują pudełeczka z plecaków, wymieniają się miedzy sobą tym, co mają w środku itd..
Poza tym dałoby radę. Jest o lęku przed przedszkolem, przywitaniu się z panią, wspólnej zabawie w sali i na placu zabaw, obchodzeniu urodzin w przedszkolu, załatwianiu się do przedszkolnego kibelka itd. Całość jest napisana codziennym, nienadętym językiem. Obrazki też estetyczne, bez zarzutu.
Polska Zuzia w oryginale nazywa się Connie i podobno w Niemczech historyjki o niej rosną wraz z dzieckiem, od przedszkola aż do powieści dla nastolatków (w Polsce na razie są tylko opowiadania dla maluszków). Znane niemieckie firmy produkują różne artykuły z Connie i ogólnie jest to prawdziwy hicior. U nas jest to seria raczej nieznana. A szkoda, bo jest zupełnie niczego sobie :)
Zalety
Ładne ilustracje, Prosty, ale poprawny język, O uczuciach i realiach życia przedszkolnego, Nie zajmuje dużo miejsca na półce, Niedroga.
|
Wady
Nie do końca odpowiada polskim realiom przedszkolnym.
|