Sama nosiłam sandałki Bartek przez kilka sezonów, w czasach, gdy były one dostępne do rozmiaru 40 :) A nie było to aż tak dawno - latałam w nich jeszcze rok temu :)
Moje wrażenia? Raczej pozytywne :)
Z całą pewnością są panicznie trwałe. Pierwszy rok je oszczędzałam, bo były takie piękne, różowiutkie, i w ogóle. Drugi sezon używałam normalnie. Trzeci już bez ceregieli: latałam w nich od wiosny do późnej jesieni, słońce/deszcz/kałuże/błoto - bardzo napuchły mi stopy w ciąży i pasowały tylko regulowane z każdej strony sandałki Bartka. Czwarty sezon to już obuwnicza tortura - morze, piach, buty przemoczone, suszone na szybko, istne wariactwo - i z wierzchu NIC, kompletnie NIC po nich nie widać. Nie rozkleiły się, skóra elegancko się trzymała.
Trochę gorzej w środku - wyściółka popękała (takie drobne pęknięcia, zasadniczo w niczym nie przeszkadzają), zaś podeszwa się wdeptała - ale nie mam o to żalu, bo i tak wytrzymały b. długo.
Obuwie Bartek ma to do siebie, że jest takie "przekombinowane". Może nie widać tego na zdjęciach, ale każdy może sobie zobaczyć w sklepie o czym piszę. Podeszwa z jakimiś wzorkami z boku, góra też z naszywkami, bajerami i takimi tam. Przez to te buty są takie dość masywne. W serii Bartek Young w niczym to nie przeszkadza, taka duża stopa ładnie radzi sobie z masywnością bucików, ale w serii Bartek Baby to już niestety odczuwalne jest, podeszwa kiepsko się ugina a buciki są trochę toporne. Ale też nie jakoś tragiczne, widziałam gorsze :)
Przy przymiarce należy zwrócić uwagę na okolicę kostki. Mojej siostrze długo sandały Bartek nie pasowały, bo górna krawędż buta zahaczała boleśnie o tę wystającą z boku kostkę na wysokości kostki ;) Dopiero gdy podrosła, noga się wydłużyła, a kostka powędrowała wyżej w stosunku do krawędzi buta (w wieku ok. 12 lat) to przestało to przeszkadzać i obcierać. Kwestia osobnicza - ale warto zwrócić uwagę.
Ogólnie obuwie Bartek Young raczej polecam :)
Zalety
Niewiarygodna trwałość! Wygodne (choć mogą obcierać ten wystający z boku punkt na wysokości kostki).
|
Wady
|