Pierwsze rozdziały opisują karmienie piersią i butelką. Może niespecjalnie dogłębnie, ale na początek wystarczy. Podejście neutralne, bez dramatyzowania i wpędzania mam karmiących butelką w kompleksy. Podobają mi się tabele zestawiające wartości odżywcze poszczególnych mlek modyfikowanych. Ogólnie OK.
Potem schematy rozszerzania diety. I tu zaczynają się kłopoty, bo ten amerykański różni się od naszego. Tłumacz stosował jakieś dopiski, odnośniki i gwiazdki, ale tak czy siak różnice są, np. jogurt czy mleko krowie pełnotłuste (jako dodatek do potraw) od 4. miesiąca lub w kubeczku jako napój od 10. miesiąca - i temu podobne rozbieżności. Ponadto tabele nie zawierają wielu "naszych" warzyw, a zawierają takie dziwaki jak kantalupa, awokado, kumera. Nie za wiele skorzystałam z tego rozdziału.
Kolejny rozdział opowiada o kolejnych etapach rozwoju dziecka, średniej wadze, długości ciała, zdobywanych umiejętnościach i o ilości oraz postaci pożywienia które powinno zjadać w danym wieku. Także tu kwestia ilości, kolejności o "objętości" posiłków jest "niepolska". Dla przykładu w diecie dziecka 9-miesięcznego autorki przewidują obiad w porze wieczornej, a potem już tylko mleko i to tylko wówczas gdy dziecko się domaga. Cały dzień zaś jakieś soki, owoce, jogurty, sucharki.
Plus za to, że te ilości nie są takie wyżyłowane jak w polskich schematach. Bo jak człowiek patrzy na ten polski schemat z ilościami żarcia których niejeden dorosły by nie pochłonął, to łatwo wpaść w kompleksy i zacząć się zamartwiać ;)
Następnie dość fajny rozdział o niejadkach. I to tyle z teorii. Każdy z rozdziałów na końcu ma "FAQ" czyli najczęściej zadawane pytania ;)
Następnie przepisy na potrawy. Zajmują one jakieś 30 stron. Są dania dla poszczególnych grup wiekowych, dla małych wegetarian, na ciasta i ciasteczka. moim subiektywnym zdaniem takie niezbyt są te przepisy. Nigdy chyba z żadnego nie skorzystałam.
No i pod koniec taki jakby "słownik pojęć" kulinarno-zdrowotnych. Dość fajny.
Ogólnie książka, poza kilkoma rozdziałami, raczej nie specjalnie udana, albo raczej powinnam napisać: nie na nasze warunki. Aneksy, dopiski, gwiazdki w treści "prostujące" wiadomości przekazane w książce na polskie zalecenia są w takiej ilości, że aż nieprzyjemnie się czyta i jakoś całość nie budzi zaufania. Nie kupiłabym tej książki ponownie.
Nie wszystkie książki zagraniczne opłaca się tłumaczyć i wprowadzać na siłę na polski rynek.
Zalety
Jest kilka ciekawych tabel, oryginalnych porad.
|
Wady
Książka to jeden wielki dopisek tłumacza prostujący amerykańskie "normy żywieniowe" na "polskie zalecenia", Przepisy jakieś takie mało kuszące.
|