Zupełnie niepozorna książeczka, jakich wiele można zobaczyć w kioskowej witrynie. Kupiłam z nudów - stałam na przystanku w oczekiwaniu na autobus i mi jakoś wpadła w oko. Nie pokładałam w niej wielkich nadziei, bo miałam już kilka książek kucharskich dla dzieci i w sumie z żadnej nie korzystałam, bo te przepisy były jakieś takie ni z gruchy ni z pietruchy.
Już po pierwszym rzucie oka na książeczkę byłam nią mile zaskoczona. Przepisy są dla ludzi, w końcu! Ze składników, które na ogół ma się w lodówce, niedrogich, powszechnych - a nie jakiś dziwolągów.
Książeczka podzielona jest na działy.
* Porcja energii na dzień dobry (śniadania)
* Rodzinna lekcja smaku (obiady),
* Słodka radość tworzenia (desery),
* To co tygrysy lubią najbardziej (ulubione potrawy dzieci),
* Małe co nieco na kolorowe sny (kolacje).
Nie jest to książka dla rodziców niemowląt i dzieci trzymanych na "leguminach". To książka dla rodziców dzieci, które już mogą z grubsza wszystko jeść. Potrawy są "smakowe", pojawia się w nich majonez, boczek, ketchup a nawet pieprz kajeński, czyli w sumie normalne jedzonko. Tyle że w wersji które posmakuje/spodoba się wizualnie dzieciom, szczególnie niejadkom.
Piękna jest idea ryby duszonej na folii, ale moja córka jako niejadek pierwszej kategorii tego nie tknie. Woli paluszki rybne. W tej książce jest przepis na paluszki rybne domowej roboty. Dzieciom często aż się oczka świecą na widok kurczaka z KFC - tu znajdziemy przepis na domową wersję tego wynalazku, wystarczy ładnie podać a dziecko będzie usatysfakcjonowane. Jest przepis na spaghetti z pulpecikami, na domowe burgery z kurczaka, omlet z szynką i cukinią, rajski deser z galaretką, domową pizzę z szynką i pieczarkami, calzone z kurczakiem, hamburgera z Dzikiego Zachodu naleśniki z pomidorami i boczkiem, ryżowe kuleczki z kurczakiem czy moją ulubioną zapiekankę z szynką, serem i bazylią (jeszcze takiej nie jedliście, każdy się zachwyca!).
Czyż to nie brzmi apetycznie?
Gdy patrzę na te pyszności (wszystko okraszone jest zdjęciami) to mi ślinka cieknie a język wisi aż do brody, mniam! Każdą z tych potraw zjadłabym ze smakiem!
Polecam tę książeczkę, to jak dotąd jedyna pozycja w której odnalazłam przepisy na domowe smakowitości na które skusi się nawet największy niejadek!
P.S. Książka jest "sponsonsorowana" przez Winiary, więc co rusz widać zdjęcie majonezu czy Ziarenek Smaku, ale to niiiiic :)
Zalety
Takie smakowitości, że ślinka cieknie, Nawet dla niejadka, Przepisy dla ludzi, z normalnych składników, Potrawy takie, jakie chętnie jedzą dzieci, w zdrowym, domowym wydaniu!
|
Wady
|