Mamy części zatytułowane "Skrzydła" i "Spotkanie". Nie od razu zauroczyły mnie te książeczki. Zupełnie inne niż pisane prostym językiem, troszkę infantylne Frankliny i Kamyczki. Ale gdy już oswoiłyśmy z córką odmienną formę, to zakochałyśmy się "Panu Kuleczce" na całego.
"Pan Kuleczka" to zbiór opowiadań. Każde opowiadanie zajmuje przeciętnie 4 strony mniej lub bardziej zbitego tekstu (czasem bez obrazków, a czasem nawet taki półstronicowy się trafi), opowiadania są zasadniczo podobnej długości.
Jeżeli chodzi o używane słownictwo, to jest ono zupełnie dorosłe. Oczyma, zafurkotać, usiłować, nadążyć, sześciorgiem, skuteczny, nadspodziewanie, spomiędzy... Tak dla przykładu :) Opowiastki niby krótkie, dla 2-latka długość optymalna, tylko te słówka wydawały mi się zbyt dorosłe. Na szczęście - tylko się wydawały :) Córeczka łyka te słownictwo aż miło :) Super, sporo się nauczy!
Książeczka pisana jest w stylu który kojarzy mi się z tymi starymi opowiadaniami dla dzieci, Bahdaja itd.. Taka typowo polska "nuta". Nieprzyzwoicie sympatyczne i urokliwe. Treść opowiada o Panu Kuleczce i jego zwierzakach: piesku Pypciu, kaczce Katastrofie, muszce Bzyk Bzyk i myszce Wiszy. Przy czym pierwsza trójka to zdecydowanie główni bohaterowie.
Pan Kuleczka w moim odczuciu symbolizuje rodzica, Pypeć i Katastrofa - dzieci. Pan Kuleczka ma bardzo pedagogiczne podejście ;) Pypeć jest takim spokojnym melancholikiem, Katastrofa zaś zachowuje się chaotycznie i po wariacku ;) Ich dialogi są rozkoszne i bardzo prawdziwe :) I te ich stwierdzenia - typowo dziecięce, niczym nieograniczone :)
Wszystkie dziecięce książeczki jakie do tej pory miałam przekazywały jakiś wyraźny morał. Czasem wprost, czasem zupełnie pokrętnie, ale był zawsze łatwy do wychwycenia. Morały płynące z "Pana Kuleczki" są bardziej subtelne, nie tak oczywiste i oklepane.
Książeczka oprawiona jest w twardą oprawę, wewnątrz kartki z papieru kredowego. Obrazki w specyficznym stylu, może niespecjalnie mnie zauroczyły, ale dają radę. Porządnie trzyma się kupy.
Moim zdaniem ciekawe, oryginalne książeczki. Można się w nich zakochać :)
Zalety
Zupełnie inna niż reszta książek dla maluchów, typu Franklin czy Kamyczek, Typowo polska w stylu, Bogate słownictwo, bez infantylizowania, Ma swój urok :)
|
Wady
|