Tak samo jak w każdej innej kwestii, trening czystości może być prowadzony według jednej z wielu szkół. Wychowanie bezpieluchowe - trening czystości od urodzenia. Metoda babcina - nocnikowanie odkąd dziecko jest w stanie usiedzieć na nocniku. Sposób Tracy Hogg - nauka załatwiania potrzeb od 8-9. miesiąca życia. Sposób "na psychologa" - trening nocnikowy w okolicach 18. miesiąca życia, w oparciu o oznaki gotowości i wysadzanie. I w końcu metoda Giny Ford - czyli trening czystości zainaugurowany wtedy, kiedy dziecko jest kumate, wyraźnie gotowe, świadome, około 2-letnie - gdy można już mu wiele rzeczy zdroworozsądkowo wyjaśnić.
Metoda Giny Ford różni się od innych zasadniczo tym, że nie bazuje wyłącznie na rodzicielskim pilnowaniu, wysadzaniu, kontrolowaniu czasu i pękaniu żyłki z powodu pełnego macierzyńskiego zaangażowania w czynność, która w zasadzie dotyczy wyłącznie dziecka.
Technika ta jest przeznaczona dla starszych dzieci, rozumnych, świadomych. Dziecko nie ma oddawać moczu z okazji wysadzenia na nocnik, w akompaniamencie maminego "siiiiii, siiiii" - ono siada na nocnik z okazji odczucia parcia na pęcherz. Samo ściąga majteczki i samo myje rączki gdy jest po wszystkim. A rola mamy polega na wytłumaczeniu o co w tym wszystkim chodzi, wyjaśnieniu różnic między suchym a mokrym, wpojeniu nazewnictwa, nauczeniu zsuwania majteczek, mycia rączek no i przetrzymaniu pierwszych kilku dni, w czasie których mogą się zdarzać wpadki. Notowanie wpadek i sukcesów jest głównie po to, by mama mogła zobaczyć, jak z biegiem dni liczba wpadek regularnie się kurczy ;) Nie jest to istota metody - jej sedno tkwi w samoświadomości dziecka i jego (nie maminej) aktywności.
Metoda jak metoda, każda sroczka swój ogonek chwali, każda metoda jest dobra, która się sprawdza :) Ta metoda jest stosunkowo mało kontrowersyjna, podobna do klasycznego podejścia, tyle że dotyczy dzieci jeszcze ciupkę starszych.
Jak masz starsze dziecko, które nadal robi w pieluszki, to metoda opisana w książce jest dla niego - dla kumatego szkraba, z którym można się dogadać. Jak chcesz "trenować" malucha, lepiej wybrać jakąś inną pozycję.
Nie mam do tej książki jakiegoś wielkiego sentymentu, jedna z wielu technik - metoda przeznaczona dla pewnej grupy dzieci (starszych, a także tych zbuntowanych, które ciężko akceptują sterowanie z zewnątrz).
P.S. O książce piszę z pamięci, bo ją sprzedałam jakiś czas temu, więc jak są jakieś drobne nieścisłości, to proszę wybaczyć ;)
Zalety
Mało kontrowersyjna, Dla starszych dzieci, Mało "siłowa" ;)
|
Wady
|